Logo Radio Łódź

Mieszkańcy gminy Kleszczów o kolejnym problemie z przetwórnią odpadów w Bogumiłowie

Mieszkańcy znów są zaniepokojeni działalnością przetwórni odpadów zlokalizowanej w strefie przemysłowej Bogumiłów. Martwi ich czarny dym wydobywający się z jej kominów. Mówią, że po kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska nic się nie zmieniło.

(Fot. Monika Gosławska)

O przetwórni odpadów sztucznych z Bogumiłowa informowaliśmy już kilkukrotnie. Sprawa wypłynęła dzięki mieszkańcom gminy Kleszczów, którzy sfilmowali komin zakładu i wydobywający się z niego ogień z czarnym dymem. Swoim nagraniem zainteresowali odpowiednie służby. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zaraz po tym rozpoczął kontrolę, która wykazała szereg nieprawidłowości. W związku z tym, wobec przetwórni wszczęto trzy postępowania administracyjne, które wciąż się toczą.

Czytaj także: Kontrola i śledztwo ws. wysypiska odpadów w Bogumiłowie

Tymczasem mieszkańcy przyglądają się przetwórni i są zaniepokojeni. - Prowadzimy fanpage "Twój Kleszczów". W dalszym ciągu przychodzą do nas aktualne zdjęcia, na których widać, że proceder spalania nadal trwa - mówi Jarosław Rzeźnik.

Wieś nie wyklucza kolejnej kontroli. Sprawie przygląda się bełchatowska prokuratura. Swoje działania zapowiedział także Urząd Marszałkowski.

Posłuchaj relacji: 

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z BEŁCHATOWA
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI Z BEŁCHATOWA". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Wypowiadający się przedstawiciel inspekcji ochrony środowiska kilkakrotnie podkreśla, że nie jest tak źle, bo wszystko dzieje się na strefie przemysłowej. Czy jego zdaniem tam można robić, co się chce, bo w pobliżu nikt nie mieszka. To jakaś kpina. Tam też są określone standardy, trochę łagodniejsze, ale nie wolno ich przekraczać. A z jego słów wynika, że firma kompletnie wszystko robi niezgodnie z przepisami. Gminy tworzą strefy przemysłowe w dobrej wierze, by rozwijał się przemysł, również odpadowy, który też jest potrzebny, ale kompletny brak nadzoru służb ochrony środowiska, brak adekwatnych działań inspekcji do skali zagrożenia powoduje, że przestępcy czują się bezkarni i na oczach WIOŚu w trakcie kontroli robią dalej swoje. Takie są fakty.
Pan Kierownik chyba zdaje sobie sprawę (a może nie), że w wyrobisku po kopalni kiedyś będzie zbiornik wodny i wszystko, co zostanie w gruncie wypłynie kiedyś w wodzie, w której być może będą się kąpały jego dzieci i wnuki...

I to dzięki zwykłych mieszkańców, którzy reagują jedynie instynktownie z obawą o własne zdrowie.

A jest wile instytucji, które mają to w swoich obowiązkach i również wyborców kandydujących którzy rozkładają ręce. Pozostały jedynie donosy i pozwy na urzędników za niedopełnienie swoich obowiązków jak stosuje się na zachodzie.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką