Logo Radio Łódź

Lekarz odmawia pomocy choremu dziecku, a zachowanie matki proszącej o pomoc nazywa idiotycznym

Wczoraj późnym wieczorem pani Monika zadzwoniła do lekarza po pomoc dla 3-letniego syna, który miał 40 stopni gorączki. Chciała zamówić wizytę w domu, ponieważ nie mogła przewieźć dziecka do przychodni. Lekarz odmówił wizyty, nie chciał się przedstawić, a w trakcie rozmowy zachowanie matki nazwał "idiotycznym".

Zdjęcie ilustracyjne (Fot. Ragesoss, CC BY-SA 3.0, wikipedia.org)

- Zadzwoniłam pod numer 112 i dowiedziałam się, dokąd mam zadzwonić, żeby udzielono mi pomocy. Czekałam około godziny. Lekarz nie pojawiał się, ale zadzwonił do mnie z pytaniem "Co tam u państwa". Odpowiedziałam, że jestem zaskoczona telefonem ponieważ oczekuję jego wizyty. Lekarz powiedział, że do mnie do domu nie przyjedzie i zapytał, czy gdyby się paliło, to także nie wyszłabym z dzieckiem z mieszkania.

Kobieta oddzwoniła do dyspozytorki pod numer 112 i tam powiedziano jej, że ma ponownie telefonować do pana doktora, bo ten ma obowiązek przyjechać. - Nocna i świąteczna pomoc lekarska realizuje świadczenia zdrowotne poza przychodnią w postaci porad udzielanych w miejscu zamieszkania pacjenta, tak więc odmowa udzielenia tych świadczeń jest czymś nieprawidłowym - twierdzi rzecznik łódzkiego Pogotowia Ratunkowego Adam Stępka. Dodaje też, że tego typu zdarzenia występują nagminnie. - Nieustannie spotykamy się z sytuacjami, w których pacjenci wzywający pogotowie informują nas o braku chęci przyjazdu do nich lekarzy z nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Mówią też o poleceniach otrzymywanych od lekarza nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej, żeby wzywać pogotowie.

- Lekarz z punktu nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej na podstawie wywiadu przeprowadzonego z pacjentem, czy - tak jak w tym przypadku - z mamą małego pacjenta, podejmuje decyzję, czy może się odbyć wizyta domowa, czy taka wizyta nie jest konieczna, a chory może odwiedzić poradnię - wyjaśnia Magdalena Góralczyk, rzecznik łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Pan doktor zapytał mnie, czy zamierzam nadal tak idiotycznie z nim rozmawiać, czy jednak chcę ratować swoje dziecko i przyjechać - wspomina zdenerwowana matka. - Kiedy dowiedziałam się, że pan doktor nie przyjedzie, to poprosiłam go o przedstawienie się. Usłyszałam, że tego nie zrobi, bo obowiązują przepisy RODO.

- Lekarz jest tą osobą, która wykonuje działalność na rzecz konkretnego podmiotu medycznego - wyjaśnia radca prawny Marlena Sakowska-Baryła. - Na dodatek, jeśli mamy do czynienia z publicznym podmiotem medycznym, to lekarz jest osobą pełniącą funkcję publiczną. Nie da się tego robić incognito, dlatego lekarz miał obowiązek powiedzieć, jak się nazywa.

Choremu chłopcu nic się nie stało, otrzymał pomoc lekarską i dochodzi do siebie. Matka zamierza podjąć kroki prawne. Lekarz, z którym udało nam się skontaktować, odmówił komentarza w tej sprawie.

Łukasz Gaworczyk

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką