Logo Radio Łódź

Płonie wysypisko śmieci w Zgierzu [ZDJĘCIA, FILM, RELACJE]

Strażacy powoli kończą gaszenie jednego z trzech odcinków palącego się składowiska. Na terenie akcji pojawił się ciężki sprzęt: koparki, ładowacze i spychacze, które umożliwiają rozwarstwienie odpadów i dogaszenie ich.

(Fot. Sebastian Szwajkowski, Łukasz Indrzejczak)

Na miejscu wciąż pracuje około 60 zastępów straży pożarnej z całego województwa łódzkiego, a także z wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Jak informuje Zdzisław Pęgowski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Łodzi, zmniejsza się bezpośredni teren, na którym prowadzona jest akcja gaśnicza.

Zmniejsza się stężenie niebezpiecznych substancji w powietrzu w związku z pożarem wysypiska śmieci - tak wynika z niedzielnego komunikatu, z godziny 15,  Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi. Pomimo poprawy sytuacji, służby wciąż apelują o ograniczenie wietrzenia mieszkań oraz przebywania na otwartej przestrzeni. Dotyczy to przede wszystkim dzieci oraz osób chorych na choroby górnych dróg oddechowych, kobiet w ciąży i osób starszych.

Kilkuset strażaków od kilkudziesięciu godzin walczy z ogniem na składowisku odpadów w Zgierzu. Służby podkreślają, że do tej pory nie mieli do czynienia z pożarem na taką skalę.

Pożarł wybuchł w piątek przed godziną 23 i objął teren blisko 1,5 ha. Akcją gaśniczą utrudnia rodzaj składowanych tam materiałów. O szczegółach nasza reporterka Agata Gwizdała:

Sytuację w Zgierzu podsumowali członkowie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. O wynikach poinformował, między innymi przewodniczący, wojewoda, Zbigniew Rau.

O NOCNEJ AKCJI W ZGIERZU PRZECZYTASZ TUTAJ.

Przeprowadzenie oględzin będzie możliwe po zakończeniu akcji gaśniczej, która może potrwać nawet kilka dni.

W Zgierzu zebrał się sztab kryzysowy. Poinformowano, że ogień jest już pod kontrolą. Nie brakuje wody strażaków ani sprzętu gaśniczego. Czarny dym unoszący się w powietrzu, według zapewnień, nie zagraża mieszkańcom. Pogoda sprzyja, mimo wszystko zalecane jest ograniczenie spacerów imprez na świeżym powietrzu i wietrzenia mieszkań. Niektórzy mieszkańcy części przemysłowej Zgierza nie maja prądu ani cieplej wody. Do wieczora powinno się to zmienić.

Od wczoraj przy ul. Boruty płonie 50 tysięcy ton odpadków przywiezionych miedzy innymi z Anglii i Włoch. Strażacy pracują nieprzerwanie od kilkunastu godzin, wciąż nie udało im się opanować ognia. Nad miastem unosi się gęsty i duszący dym. Pomimo apeli służb, by nie przychodzić w okolice palącego się wysypiska śmieci, na miejscu nie brakuje osób, które robią zdjęcia i kręcą filmy. Jak mówią - nigdy czegoś takiego nie widzieli.

Z końcem kwietnia wygasła umowa na ich składowanie. Przedsiębiorca zawnioskował do starosty zgierskiego o jej przedłużenie na kolejne dziesięć lat, jednak Bogdan Jarota takiej decyzji nie wydał. - Były wątpliwości, co do ilości składowanych na tym terenie odpadów. Dlatego poprosiliśmy służby o kontrolę. W tym czasie, kiedy skończyło się pozwolenie, służby kontrolowały, nie mieliśmy jeszcze wyników tej kontroli, dlatego nie było rozstrzygnięcia, co do następnego pozwolenia - wyjaśnia starosta.

Jednak wątpliwości wzbudzało już wcześniejsze zezwolenie na składowanie odpadów. Rok temu o nieodpowiednim stanie sanitarnym składowiska i ryzyku zapalenia się odpadów alarmował Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Łodzi Krzysztof Wójcik. Jednak starosta zgierski twierdzi, że nie miał podstaw do nie wydania zezwolenia - Jeżeli wszystkie dokumenty są zgodne, to my wydajemy takie zezwolenie na podstawie dokumentów, z których spółka się wywiązała, zgodnie z przeznaczeniem tego terenu. Były kontrole przeprowadzone przez nasze służby, było zawiadomienie do prokuratury, o możliwości wystąpienia pożaru na tym terenie. Powiadamiane były tez służby, takie jak straż pożarna, które proszono o kontrole na tym terenie.

Dziś z właścicielami firmami, która odpowiada za transport i składowanie odpadów na terenie byłych zakładów Boruta w Zgierzu nie ma kontaktu. Najprawdopodobniej przebywają oni za granicą.

Komunikat Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Zgierzu:

"Na miejscu są wojewódzkie służby ochrony środowiska, które stwierdziły po badaniach, że na terenie miasta obecnie nie ma zagrożenia w powietrzu."

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Śledztwo prokuratury prowadzone będzie w sprawie spowodowania pożaru, który zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób.

O tym, jak próbowano ograniczyć działalność wysypiska w Zgierzu opowiada dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska Krzysztof Wójcik.

(Fot. Radio Łódź, Agata Gwizdała, Sebastian Szwajkowski)

Podsumowanie sytuacji w Zgierzu

Większość strażaków z łódzkiego zastanawia się dlaczego kompanie gaśnicze stoją w jednostkach bezczynnie podczas gdy ten syf leci na połowę województwa. Pomijam że duże siły szybciej by to ugasiły ale trzymanie ratowników w takich warunkach przez kilka-kilkanaście godzin to narażanie ratowników. Ale chyba pan Komendant Wojewódzki liczy że po tej akcji dostanie generała bo Łódź się wykazała.

Ukarać Starostę Zgierskiego Bogdana Jarotę to on wydał pozwolenie na składowanie tego syfu.

Ciekawe 50 ton syfu sie pali i nie ma zagrozenia tylko oddychac głeboko i sie dptleniac bo to samo zdrowie

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką