Logo Radio Łódź

Nocny pożar wysypiska śmieci w Zgierzu. Czy ktoś podpalił składowisko? [DUŻO ZDJĘĆ, FILM]

250 strażaków, od kilku godzin, gasi 50 tys. ton odpadów płonących na wysypisku na terenie byłych zakładów Boruta w Zgierzu. Sytuacja jest bardzo poważna, początkowo ognia nie można było opanować, konieczne było nawet wyłączenie prądu w okolicy. Prezydent miasta apelował do zgierzan, aby szczelne pozamykali okna i nie przychodzili na miejsce pożaru tylko po to, aby robić sobie zdjęcia i nagrywać filmy.

Sytuacja wciąż nie jest opanowana. Ogień się wprawdzie nie rozprzestrzenia, ale dogaszanie składowiska może potrwać kilka dni. 

Komunikat Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Zgierzu:

"Na miejscu są wojewódzkie służby ochrony środowiska, które stwierdziły po badaniach, że na terenie miasta obecnie nie ma zagrożenia w powietrzu."

(Fot. Agata Gwizdała, Radio Łódź)

O tym, jak próbowano ograniczyć działalność wysypiska w Zgierzu opowiada dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska Krzysztof Wójcik.

Ze wstępnych informacji uzyskanych od pierwszych jednostek, które pojawiły się na miejscu wynika, że mogło to być zaprószenie ognia. O płonących śmieciach straż pożarna dowiedziała się w piątek 25 maja ok. godz. 22.30. Początkowo na miejsce udało się kilka wozów strażackich, z czasem ich liczba wzrosła do 45. Ponieważ ogień szalał w pobliżu linii energetycznych, w okolicy wyłączono prąd. Z pożarem walczyli strażacy nie tylko ze Zgierza, ale także m.in. z Łodzi i z Łęczycy. Wsparcie było konieczne, ponieważ ogień rozprzestrzeniał się w kierunku budynków elektrowni i cegielni.

- Największym problemem akcji był, oczywiście, brak dobrego zaopatrzenia wodnego – zaznacza Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy łódzkich strażaków. - Hydranty, które są w najbliższej okolicy oczywiście działają, lecz ilość wody jest tak naprawdę niewystarczająca, żeby opanować taki pożar.

Zawodowi strażacy podkreślają, że na miejscu akcji obok siebie pracowali zarówno strażacy zawodowi, jak i ci z Ochotniczych Straży Pożarnych. - Bez OSP nie wiem, czy dalibyśmy sobie radę – dodaje Jędrzej Pawlak.

Ogień i dym były zauważalne z kilku kilometrów - Nagle media nagłaśniają sprawę i to wysypisko płonie. Czy nie jest to dziwne? - pytają zgierzanie.

Na wysypisku, które spłonęło, znajdowało się ponad 50 tys. ton odpadów z Anglii i Włoch. Z końcem kwietnia wygasła umowa na ich składowanie. Przedsiębiorca zawnioskował do starosty zgierskiego o jej przedłużenie na kolejne dziesięć lat, jednak Bogdan Jarota takiej decyzji nie wydał. Jak dowiedział się nasz reporter, śmieci i tak wjeżdżają na teren przy ul. Boruty, co potwierdza jeden z okolicznych przedsiębiorców. - Widzimy samochody, które przywożą tutaj śmieci. Bardzo nam to doskwiera, w biurze mamy ogromne ilości much; a jak temperatury pójdą w górę, to mogą się pojawić szczury.

Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Łodzi Krzysztof Wójcik potwierdzał w kwietniu tego roku, że śmieci przywożone są z Wielkiej Brytanii. I choć działalność prowadzona była zgodnie z prawem, to budziła wiele wątpliwości. Sporo do życzenia pozostawia stan sanitarny składowiska, istnieje też ryzyko, że odpady mogą się zapalić.

Ministerstwo środowiska zwracało uwagę na coraz większą liczbę pożarów składowisk odpadów. Od stycznia do końca kwietnia tego roku straż pożarna odnotowała 62 pożary. To o blisko dwa razy więcej niż w ubiegłym roku.

W związku z tym wiceminister środowiska Sławomir Mazurek spotkał się z wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Jarosławem Zielińskim, a także z przedstawicielami straży pożarnej i Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Jak powiedział Sławomir Mazurek, niewykluczone, że mamy do czynienia z umyślnym podpaleniem składowisk. - Istnieje ryzyko, że jest to próba pozbywania się odpadów niezgodnie z prawem, poprzez ich podpalenie - poinformował wiceminister środowiska. Sławomir Mazurek dodał, że należy rozważyć założenie monitoringu na każdym składowisku. - Monitoring wizyjny może dostarczyć informacji na temat nielegalnych działań, zarejestrowane obrazy będą wówczas dowodem przy dochodzeniu prokuratorskim - wskazywał Sławomir Mazurek.

Wiceminister środowiska Sławomir Mazurek podkreślił, że pożary składowisk zawsze bada prokuratura. Za umyślne podpalenie odpadów grozi do 10 lat więzienia.

- Musimy się teraz spotkać z służbami ochrony środowiska i dowiedzieć się, co możemy zrobić i jak zabezpieczyć teren - mówił na miejscu pożaru prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski. - Na tę chwilę trudno mi coś więcej powiedzieć. Na pewno to zjawisko, jakiego jeszcze w życiu nie widziałem.

Zdjęcia z nocnej akcji strażaków

(Fot. Sebastian Szwajkowski, Piotr Krysztofiak, Piotr)
×
Na składowisku odpadów w Grabowie pod Łęczycą ponownie wybuchł pożar. Z żywiołem walczyło 10 zastępów straży pożarnej | Grupa Pietrucha z regionu łódzkiego znalazła się wśród najlepszych polskich inwestorów i eksporterów. Specjalizująca się w inżynierii wodnej i lądowej łódzka spółka została nagrodzona przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu za ekspansję zagraniczną, głównie na rynek afrykański | Potrącenie motocyklisty przez samochód dostawczy na ul. Narutowicza przy Wierzbowej w Łodzi, jedna osoba poszkodowana | Premier Mateusz Morawiecki i przedstawiciele rządu złożyli kwiaty przed Krzyżem Papieskim na warszawskim Placu Piłsudskiego
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką