Logo Radio Łódź

"Samobójca" na początek Festiwalu Szkół Teatralnych [recenzja]

32. Festiwal Szkół Teatralnych otworzyła Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna z Krakowa. Młodzi aktorzy zmierzyli się z komedią Nikołaja Erdmana "Samobójca".

"Samobójca", reż. J. Trela (Fot. https://www.facebook.com/FestiwalSzkolTeatralnych?fref=photo)

Studenci na start

Inauguracja Festiwalu, jak co roku, miała teatralne uderzenie. Studenci III roku Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi przywitali publiczność w iście hollywoodzkim stylu. Choć z ich wprowadzenia przebiło się wiele ironii o karierze aktorskiej, rektor łódzkiej PWSFTviT, Mariusz Grzegorzek apelował: - Zapomnijcie o konkursie, po prostu grajcie!

I zagrali. Na pierwszy ogień poszli studenci Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej z Krakowa, którzy pod wodzą aktora Jerzego Treli przygotowali gorzką i nieoczywistą komedię. Nie bez znaczenia pozostaje wyraźne uwypuklenie kontekstu historycznego - sztuka osadzona jest w czasach sowieckiej Rosji, pod koniec lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Komunistyczny terror posłużył Erdmanowi do sarkastycznego zdemaskowania tragicznej rzeczywistości.

Kryzys codziennego życia bez perspektyw doprowadza ludzi do granic wytrzymałości. Mamy oto Siemiona Siemonowicza Podsiekalnikowa, który udręczony trudami i monotonią, postanawia z tym skończyć. Rodzinę utrzymuje żona, trudno wiązać koniec z końcem i wciąż brakuje pasztetowej. Wzajemne pretensje małżonków od samego początku nadają przedstawieniu dynamizmu, jednak z czasem akcja się rozwleka. 

Terror komunizmu

Bez wątpienia Jerzy Trela, który podjął się realizacji i opieki pedagogicznej nad "Samobójcą" postawił na tradycję i klasyczne podejście do tematu. Nie uwspółcześniał na siłę scenariusza. Dał za to miejsce studentom, by mogli pokazać to, co potrafią. Widać tu wyraźnie podział na role wiodące i drugoplanowe. Te pierwsze miały nie tylko więcej do powiedzenia, ale i do zaoferowania widzom. Najbardziej przekonywujący i autentyczny był Dominik Rybiałek, odtwórca roli tytułowego samobójcy. Drobny i kruchy stał się uosobieniem zahukanego i zagubionego mężczyzny, który zdecydował się na desperacki krok skończenia ze sobą.

Z dramatycznej decyzji Siomona chcą skorzystać przedstawiciele kilku środowisk. Inteligent, literat, pop, dwie wdzięczące się do niego damy - rozpaczliwie przekonują bohatera, by zabił się w imię idei. Paradoksalnie on właśnie wtedy zaczyna doceniać życie. Perspektywa bliskiej śmierci daje mu wrażenie nieśmiertelności. Nie musi się niczego bać, nawet władzy. W bojowym nastroju dzwoni na Kreml i oznajmia, że czytał Marksa i wcale mu się on nie spodobał. A to wszystko na przyjęciu poprzedzającym samobójstwo i pogrzeb.

Uniwersalne przesłanie

Brakuje tylko stłamszonej żony Maszy, ale i tak nikt nie zauważa jej braku. Grająca ją Magdalena Koleśnik pokazuje nam kobietę ciągle przestraszoną, zmęczoną, taką, której nikt nie usłyszy. Nawet, gdy woła, że jej mąż żyje, tylko zasnął, a wyprawianie pogrzebu jest pomyłką. W końcu sama uwierzy w jego śmierć.

Widzowi z kolei trudno nie dać wiary uniwersalnemu przesłaniu "Samobójcy": "Życie staje się lżejsze, kiedy się powie, że jest ciężko. Na miłość boską, nie odbierajcie nam ostatniej podstawy egzystencji, pozwólcie nam mówić, że życie jest ciężkie".

Pierwszy dzień Festiwalu Szkół Teatralnych (Fot. Aleksandra Kotlińska)
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką