Logo Radio Łódź

Raport z akcji ratunkowej na ośmiotysięczniku Nanga Parbat

Raport zamieszczono na facebookowej stronie Polskiego Himalaizmu Zimowego 2016-2020 imienia Artura Hajzera.

(Fot. Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020)

Zespół polskich himalaistów, który wcześniej działał na K2, uratował tam Francuzkę Elisabeth Revol, która skrajnie wycieńczona utknęła na wysokości ponad 6 tysięcy metrów n.p.m. próbując schodzić w dół mimo odmrożonych rąk i nóg. Ratownikom nie udało się dotrzeć do jej partnera wspinaczkowego Tomasza Mackiewicza, który po zdobyciu Nanga Parbat stracił siły, nabawił się ślepoty śnieżnej, odmrożeń i nie był w stanie zejść w dół z wysokości ponad 7 tysięcy metrów.

Raport opisuje przebieg akcji ratunkowej, w której uczestniczyli członkowie narodowej zimowej wyprawy na K2 - Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala. Jak czytamy, himalaiści, wyposażeni w sprzęt wspinaczkowy i pełny ekwipunek zostali przetransportowani helikopterem z bazy pod K2 do miejscowości Skardu, a później odlecieli w kierunku Nanga Parbat. Ostatecznie ekipie ratunkowej udało się dokonać desantu na wysokości około 4900 metrów na poziomie morza, w okolicy obozu pierwszego.

W raporcie podkreślone jest, że nie było możliwości zabrania Francuzki bezpośrednio na pokład helikoptera. "Po kilku nieudanych próbach wysadzono z każdego ze śmigłowców po jednej osobie z częścią sprzętu w bazie głównej i na cztery podejścia, po około 20 minutach, niezbędny sprzęt i czterech ratowników zdesantowano w obozie pierwszym pod Nangą Parbat. Śmigłowce odlatują, i nie wracają co jest jednoznaczne z tym, że nie ma możliwości wykonania technik linowych ze względu na późną porę dnia" - czytamy.

Najlepiej zaaklimatyzowani himalaiści - Adam Bielecki i Denis Urubko, o 17.30 czasu miejscowego zaczęli wspinaczkę drogą Kinshofera. Idą "na lekko", mając ze sobą butlę tlenową, dwie apteczki, płachtę biwakową, liny, kartusz z gazem i sprzęt wspinaczkowy. Jednocześnie w okolicy miejsca desantu Jarosław Botor i Piotr Tomala rozbijają obóz pierwszy. Jak wynika z raportu, zespół ratunkowy był w stałym kontakcie z zespołem koordynującym w Polsce, w tym z Januszem Majerem i lekarzem Robertem Szymczakiem.

Jak czytamy, około 2.00 w nocy Bielecki i Urubko, po pokonaniu 1100 metrów w górę, nawiązali kontakt z Elisabeth Revol na wysokości około 6100 metrów nad poziomem morza. Natychmiast udzielili jej pomocy, podając ciepłe płyny i leki. Francuzka przekazała ratownikom informacje na temat Tomasza Mackiewicza, którego, po zejściu ze szczytu, pozostawiła w szczelinie lub namiocie na wysokości około 7280 metrów nad poziomem morza. Według Revol Mackiewicz był w ciężkim stanie: miał odmrożoną twarz i kończyny, zapadł na ślepotę śnieżną, nie mógł się sam poruszać i nie było z nim kontaktu. W raporcie czytamy, że po uzyskaniu tych informacji i po konsultacji radiowej i telefonicznej zespół ratunkowy odstąpił od próby dotarcia do Tomasza Mackiewicza i skoncentrował się na ratowaniu zdrowia i życia Elisabeth Revol.

Himalaiści zdecydowali się na biwak, przy silnym wietrze i temperaturze na poziomie -35 stopni Celsjusza. Po czterech godzinach Bielecki i Urubko opuścili Francuzkę na linach do podstawy ściany. Później helikoptery zabrały polski zespół spod Nanga Parbat. Francuzka trafiła do szpitala w Islamabadzie, ratownicy wrócili do Skardu. Cała akcja trwała 28 godzin.

W raporcie, pod którym podpisany jest Jarosław Botor, znalazły się też podziękowania kierownika zimowej wyprawy na K2, Krzysztofa Wielickiego dla ratowników, ale również dla attache ambasady polskiej w Pakistanie Zbigniewa Wyszomirskiego "za koordynację wszystkich akcji helikopterowych oraz pełną dyspozycyjność w czasie trwania akcji". Wielicki podziękował także pilotom armii pakistańskiej, którzy "w trudnych warunkach świetnie wykonali swoje zadania".

Akcja ratownicza na Nanga Parbat wywołała duże poruszenie w świecie wspinaczkowym, zwracano uwagę przede wszystkim na niezwykle szybkie tempo działania polskich himalaistów, którzy ścigali się z czasem, by zdążyć przed prognozowanym załamaniem pogody. Minister sportu Witold Bańka zapowiedział, że wystąpi do prezydenta Andrzeja Dudy o przyznanie ratownikom odznaczeń.
"Jestem zmęczony ale bardzo szczęśliwy. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa. Przykro mi ale nie mieliśmy żadnych szans pomóc Tomkowi" - napisał na Facebooku Adam Bielecki, podsumowując akcję na Nanga Parbat.

Polscy himalaiści, którzy uczestniczyli w akcji ratunkowej, są obecnie w Skardu, gdzie czekają na okno pogodowe, by móc wrócić pod K2.  

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką