Logo Radio Łódź

Były błędy w organizacji obozu harcerskiego w Suszku

Drogi ewakuacyjne były niewłaściwie wytyczone i oznakowane, a syrena alarmowa mogła być niesłyszalna. Wykazał to przeprowadzony przez prokuraturę drugi eksperyment procesowy.

(Fot. Aleksander Andrzejewski)

Śledczy ponownie badali miejsce leśnego obozu, gdzie w nocy z 11 na 12 sierpnia, w wyniku potężnej nawałnicy, zginęły dwie młode harcerki. Prokuratura wizję przeprowadziła w godzinach wieczornych, aby warunki panujące na miejscu, były zbliżone do tych z dnia tragedii. - Wykryto błędy w wytyczeniu harcerzom dróg ewakuacyjnych - mówi Jacek Korycki z Prokuratury Okręgowej w Słupsku. - Drogi nie były prawidłowo wyznaczone i oznaczone. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż w warunkach panujących tamtej nocy, nie były dla uczestników widoczne. 

Wieczorna wizja w Suszku wykazała również, że harcerze mogli nie usłyszeć syreny alarmowej, która była na wyposażeniu obozu. - Mimo, że wczoraj, były - pod względem słyszalności - bardzo dobre warunki, bo nie było wiatru, syrena nie była słyszana w najdalszej części obozowiska.  

Prokuratura podkreśla, że ustalenia po przeprowadzonym eksperymencie, będą porównywane z zeznaniami dzieci oraz zebranym materiałem dowodowym.
W obozie w Suszku brało udział 130 harcerzy. Zginęły dwie harcerki, 38 osób trafiło do szpitali. IAR

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką