Logo Radio Łódź

Najwyższa Izba Kontroli prześwietli łódzki Obszarowy System Sterowania Ruchem

Do NiK-u wpłynęła w tej sprawie grupa wniosków od mieszkańców miasta i radnych Rady Miejskiej. Prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział w Radiu Łódź, że kontrola która rozpocznie się w pierwszym kwartale przyszłego roku, sprawdzi przede wszystkim to, czy dzięki systemowi udało się rzeczywiście usprawnić ruch w mieście i rozładować korki na drogach.

(Fot. Konrad Ciężki)

Obszarowy System Sterowania Ruchem miał spowodować, że jazda po ulicach Łodzi będzie bardziej płynna, a komunikacja miejska przestanie się spóźniać. System to ponad 200 skrzyżowań wyposażonych w nowe sygnalizatory, pętle indukcyjne, detektory i czujniki, które są połączone światłowodem z centrum sterowania. Prawie 80 skrzyżowań zostało objętych monitoringiem. Na blisko 140 przystankach wyświetlane są informacje o godzinach kursowania autobusów i tramwajów MPK. System miał dawać pierwszeństwo komunikacji miejskiej, aby uniknąć opóźnień. Kosztował 80 mln zł.

Posłuchaj całej rozmowy z Krzysztofem Kwiatkowskim

 

- Mnóstwo tematów. Mam nadzieję, że najważniejsze omówimy. Program „Maluch, suplementy diety”, „Zintegrowany system zarządzania ruchem”, „Nowy sposób wyłudzania podatku VAT w Łódzkiem”. Może zaczniemy od suplementów diety, bo to, myślę, temat, który dotyczy wszystkich Polaków.

- Ponad 90 procent Polaków łyka różne suplementy diety w ciągu roku. To mogą być minerały, mogą być tabletki na odchudzanie, z których korzystają szczególnie panie. Mężczyźni z kolei korzystają z tabletek, które budują masę - szczególnie młodzi ludzie chodzący na siłownię.

- Ze stresu leczymy się takimi tabletkami…

- Nie wspominam już o suplementach diety, którymi wspomagają się mężczyźni, szczególnie wieczorową porą. Mamy różne rodzaje takich produktów. Najważniejsze, co ujawniliśmy podczas kontroli, to fakt, że na kilkadziesiąt suplementów diety, jakie przebadaliśmy, zdecydowana większość nie miała takiego składu chemicznego, jaki widniał na opakowaniu. Ujawniliśmy również przypadki, że w suplementach diety, czyli w produktach, które mają uzupełniać naszą dietę i służyć naszemu zdrowiu, znajdują się bakterie chorobotwórcze, a także pochodne narkotyków, czyli substancje działające jak amfetamina albo substancje całkowicie obojętne dla organizmu.

- W jaki sposób produkty te przedostały się do oficjalnego rynku? Czy ktoś ten proces kontroluje?

- I to jest właśnie problem. Suplement w Polsce jest traktowany jako artykuł spożywczy dopuszczany do sprzedaży, a nie jako lek albo wyrób medyczny. Wszystkie produkty powinien badać Sanepid, jednak w praktyce zajmowało się tym dziesięciu pracowników, a mamy ponad 30 tys. substancji zgłoszonych do kontroli. W efekcie na rynku pozostawały produkty nieprzebadane od 8 lat. To wszystko pokazaliśmy w raporcie NIK-u. Ujawniliśmy również sposób reklamowania suplementów diety, który często nas, obywateli, wprowadza w błąd. Osoba w kitlu lekarskim, osoba podpisana jako farmaceuta… To wszystko powoduje, że wśród wszystkich państw Unii Europejskiej, w Polsce sprzedaż suplementów diety rośnie najszybciej, co samo w sobie nie jest złe, jeżeli uzupełniamy naszą dietę o rzeczywiście brakujące nam dobroczynne substancje, na przykład witaminy.

- Czy ten najbardziej dynamiczny w całej Unii Europejskiej  wzrost sprzedaży suplementów diety wynika z nie dość dokładnej kontroli produktów znajdujących się lub dopiero wchodzących na rynek konsumencki?

- Niestety tak. Jednak mam dobrą wiadomość. Nasz raport, który sporządziła zresztą delegatura łódzka, stał się podstawą do zmian w przepisach prawa. Jest już gotowy projekt, który wprowadza, po pierwsze, precyzyjny nadzór nad produktami przeznaczonymi do sprzedaży, po drugie, zakazuje fałszywej, oszukującej, dezinformującej reklamy, między innymi tej opartej na skojarzeniach ze środowiskiem medycznym albo korzystającej z tak zwanych nazw parasolowych.  Jest suplement diety, który nazywa się jak lek, a do tej nazwy dodano jeszcze słowo magnez.  Wszystkim się wydaje, że ma wszystkie właściwości tego leku, a oprócz tego wzbogacono go o magnez. Nieprawda. W rzeczywistości nie ma ani właściwości leku, jak przebadaliśmy, ani za wiele magnezu.

- Czy nowe przepisy, o których Pan wspomniał, będą musiały zostać wprowadzone na mocy specjalnej ustawy?

- Niestety tak. Chodzi o sankcje za wprowadzanie do obrotu produktów, które mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia oraz życia obywateli. W skrajnych przypadkach przewidujemy karę do 20 mln złotych włącznie. Musimy korzystać z tak radykalnych narzędzi, żeby Polacy łykający suplementy diety mieli pewność, że to im pomaga, a nie szkodzi.

- Z tego, co teraz usłyszałem, wynika, że zanim przepisy Najwyższej Izby Kontroli zostaną wprowadzone w życie, należy się dobrze zastanowić przed zażyciem produktu suplementującego naszą dietę.

- Podczas naszych badań, wszędzie tam, gdzie ujawniono szkodliwe substancje, natychmiast zawiadamialiśmy inspekcję sanitarną a nawet prokuraturę. Jeżeli dochodziło do bezpośredniego zagrożenia utraty życia lub zdrowia, sprzedaż szkodliwych artykułów została wstrzymana. Wypada żałować, że przez tyle lat system ten był nieszczelny i trzeba było zaangażowania Najwyższej Izby Kontroli w nadzór nad funkcjonowaniem rynku suplementów. Dzisiaj zakończmy tą dobrą informacją. Są już przygotowane zmiany przepisów prawa. Przedstawiciele rządu i parlamentu mówią: będziemy to traktować jako nowelizację priorytetową.

- Zatem czekamy z niecierpliwością. A teraz sprawa, która dotyczy przede wszystkim mieszkańców Łodzi, czyli zapowiedziana na przyszły rok kontrola Funkcjonowania Obszarowego Systemu Sterowania Ruchem w Łodzi. Skąd taki pomysł, aby skontrolować akurat ten system?

- Do Najwyższej Izby Kontroli wpłynęły wnioski, zarówno od mieszkańców Łodzi, jak i od przedstawicieli władz miasta, dotyczące, mówiąc kolokwialnie, korków na ulicach. Wprowadzamy zatem kontrolę dotyczącą organizacji ruchu na terenie Łodzi. Podobne działania sprawdzające system sterowania ruchem wdrożymy również w innych dużych miastach Polski. Dzięki temu będziemy mogli porównać sytuację Łodzi z sytuacją na przykład Warszawy lub Gdańska. Przyjrzymy się również rozkładom jazdy i zmianom, które są wprowadzane. Czy te działania są życzliwe pasażerom. W samej Łodzi przyjrzymy się dokładnie Zintegrowanemu Systemowi Zarządzania Ruchem.

- System, o którym Pan wspomniał, pochłonął znaczną sumę pieniędzy.

- Tak. System miał przyczynić się do tego, żeby korki były mniejsze. Nie chcę wyrażać swojego poglądu wcześniej, bo od tego jest kontrola, która w sposób zobiektywizowany, opisany parametrami, również poprzez porównanie, jak te systemy działają w innych miejscach, sprawdzi, czy to, co chciano osiągnąć w Łodzi poprzez organizację tak zwanej Zielonej Fali, czyli sprawniejszego przejazdu przez miasto, udało się osiągnąć, czy też nie. Obie te kontrole są już wpisane do planu prac na 2018 rok. Będzie je robić delegatura łódzka po to, żeby mieszkańcy wiedzieli, co można poprawić w  funkcjonowaniu komunikacji miejskiej, systemu zarządzania ruchem w naszym mieście, żebyśmy mogli jeździć szybciej, sprawniej i bezpieczniej.

- Czy będą jakieś wnioski pokontrolne do wykorzystania przez władze Łodzi? Jeżeli okaże się, że system, o którym rozmawiamy, nie działa tak, jak powinien?

- Większość naszych kontroli kończy się wnioskami, rekomendowaniem zmian kierowanymi do jednostki kontrolowanej. Jestem głęboko przekonany, że tak będzie również w tym wypadku. To, co chcemy osiągnąć, to nie tylko podsumowanie stanu obecnego, ale również rekomendacje, które przysłużą się łodziankom, łodzianom, aby mogli sprawnie poruszać się po naszym mieście.

- Niechlubna sprawa, czyli nowy sposób wyłudzanie podatku VAT, który dotyczy niestety regionu łódzkiego.

- Najwyższa Izba Kontroli od kilku lat, to był mój priorytet, odkąd przyszedłem do Izby, kontrolowała różne aspekty ściągania podatków przez państwo. To my pierwsi alarmowaliśmy, że dochodzi do załamania wpływów z podatku VAT. Mamy satysfakcję, że systemowo wprowadzano, żeby być precyzyjnym - od września 2015 roku - wszystkie wnioski, które rekomendowaliśmy. Między innymi tak zwany jednolity plik kontrolny i klauzulę o unikaniu opodatkowania przez spółki z udziałem kapitału zagranicznego. Jeżeli dzisiaj patrzy się na działania Ministerstwa Finansów, można zauważyć, że przez ostatnie ponad dwa lata, są to punkt po punkcie realizowane wszystkie nasze wnioski. Przynosi to efekty. Wpływy są większe. To jest ta część systemowa. Mam satysfakcję, że NIK była pierwszą instytucją publiczną, która mówiła, że tak, mamy kłopot w ściąganiu podatków. Jednak istnieją również sprawy indywidualne i tu rzeczywiście nie jest to chlubny przykład, bo to tutaj, w Łodzi, delegatura ujawniła jeszcze jeden sposób wyłudzania VAT-u. Znamy wyłudzenia związane z paliwem, alkoholem, papierosami, elektroniką. Okazuje się, że można też wyłudzać podatek VAT poprzez tak zwane fikcyjne sprzedaże nieruchomości. Gdzie to ujawniliśmy? W kontroli, którą przeprowadziliśmy w zeszłym roku w Fundacji Gminy Kleszczów i w najbogatszej gminie w Polsce w Kleszczowie. Gmina ta przekazywała nieodpłatnie tereny inwestycyjne. Przekazała na przykład, bezpłatnie, a mówię o konkretnym zdarzeniu, 10 ha doskonałej ziemi pod inwestycję. Przekazała fundacji. Fundacja zaś  sprzedała ją za 144 tys. złotych „przedsiębiorcy’’. Termin „przedsiębiorca’’ biorę oczywiście w cudzysłów. Miał on, kupując tak tanio, wybudować zakład na tym terenie i zatrudnić mieszkańców. Co się stało? Nie wybudował nic. To nie koniec. Sprzedał nieruchomość za 24 mln  600 tys. złotych. Zwrot VAT-u tylko z tej jednej transakcji wynosił 4 mln 600 tys. złotych, ale to nie koniec. Ta sama nieruchomość była wielokrotnie sprzedawana przez cały łańcuszek firm. Przypomnijmy, że wartość wyjściowa to było 144 tys. złotych. Dzisiaj już oficjalnie mogę Państwa poinformować, że prokuratura w Piotrkowie Trybunalskim zatrzymała trzech przedsiębiorców, którzy kilkakrotnie sprzedawali sobie wzajemnie jedną i tą samą nieruchomość. Działka leżąca pod Bełchatowem, warta około 1 mln złotych, sprzedawana  przez nich na papierze  kosztować miała w pierwszej transakcji około 24 mln złotych a w kolejnych transakcjach odpowiednio mniej. Tu dodatkowo, w wypadku, kiedy sprzedaje się coś taniej niż się kupiło, firma może wykazać straty i to także wpływa na zobowiązania podatkowe. Mówię bez satysfakcji, że już po raz kolejny Najwyższa Izba Kontroli wskazała, gdzie  system podatkowy niedomagał, jednak z satysfakcją, że poprzez ukrócenie takich praktyk do Skarbu Państwa wpływają pieniądze, które możemy przeznaczyć na edukację, bezpieczeństwo, kulturę, zdrowie i na wszystkie inne działania, które są finansowane z budżetu.

- Rozumiem, że ludzie, którzy się dopuszczali tego typu przestępstw, są już zatrzymani?

- Nie jestem osobą, która ma decydować, czy dopuścili się przestępstwa, chociaż podpisywałem  zawiadomienie do Prokuratora Generalnego i do Głównego Inspektora Informacji Finansowej. To rozstrzygnie sąd. Mogę Państwu precyzyjnie powiedzieć, za ile można sprzedać nieruchomość, którą nabywa się za 144 tys. złotych, którą później odsprzedaje się za 24 mln 600 tys., z tego prawie 5 mln do odzyskania w podatku VAT.

- Oczywiście, proszę Państwa, o niewykorzystywanie tych informacji w niecnych celach.

- Mam nadzieję, że pokazanie przez nas tego procederu uwrażliwi odpowiednie instytucje publiczne. Wiem, że przypadek ten był głęboko analizowany przez służby skarbowe. Zgłaszamy do prokuratury ponad sto zawiadomień rocznie, ale mogę Państwa poinformować tylko o tych, w których prokuratura zajęła oficjalne stanowisko. Gdyby ktoś, kto nas słucha, miał niefrasobliwy pomysł, chciałbym, żeby nasza audycja była dla niego także formą przestrogi i zachęty do tego, że warto uczciwie płacić podatki, warto rozliczać się z fiskusem i warto prowadzić swój biznes w sposób, który nie zakłóca uczciwej konkurencji.

- Po siedemnastej trzydzieści w naszym programie będziemy mieli relację z Europejskiego Forum Gospodarczego, które dzisiaj rozpoczęło się w Łodzi. Najwyższa Izba Kontroli również bierze w nim udział.

- Nie tylko pokazujemy, jak przeprowadzamy kontrole i w samorządzie terytorialnym, ale także wśród przedsiębiorców. Dodatkowo, na panelach, które zorganizowaliśmy, jest polski przedstawiciel w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, przedstawiciel Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy. Mówimy przedsiębiorcom, samorządowcom, jakie mamy kompetencje, jak są przeprowadzane nasze kontrole, nawet, jak się można odwołać od ustaleń wyników kontroli. Zawsze powtarzam: można popełnić błąd. Błąd jest rzeczą ludzką. Od tego są instytucje publiczne, żeby pomagać. Oczywiście musimy być stanowczy tam, gdzie mamy do czynienia z przestępcami, na przykład z przestępcami wyłudzającymi podatek VAT.

 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką