Logo Radio Łódź

Rażące błędy w czasie poszukiwań zduńskowolanki. Rozmowa z siostrą zmarłej 20-latki

Policja nie przeszukała mieszkania, w którym znaleziono martwą mieszkankę Zduńskiej Woli, mimo, że w toku śledztwa, wskazano konkretny adres do sprawdzenia. Już zapowiedziano wyciągnięcie konsekwencji wobec funkcjonariuszy. Szef MSWiA polecił komendantowi głównemu policji objęcie sprawy osobistym nadzorem.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Sekcja zwłok

Badania potwierdziły wstępne ustalenia, że dziewczyna została uduszona. Po śmierci jej ciało zostało skrępowane i ukryte w wersalce. Tę następnie dosunięto do ściany i postawiono na niej drugą wersalkę.

"Pierwsze czynności zduńskowolskiej policji zostały wszczęte w dniu zgłoszenia zaginięcia Kai Wiśniewskiej. Udało się ustalić dane partnera dziewczyny – rodzina nie znała jego nazwiska ani adresu. Następnego dnia do wynajmowanego przez mężczyznę mieszkania na osiedlu Teofilów udali się policjanci i straż pożarna. Strażacy weszli do mieszkania przez okno, stwierdzili, że nikogo w nim nie ma" - wyjaśniła rzeczniczka łódzkiej KWP Joanna Kącka.

Z II komisariatu w Łodzi do policji w Zduńskiej Woli wysłano informację, że mieszkanie zostało sprawdzone. Tymczasem – według Kąckiej – zduńskowolscy policjanci w toku prowadzonego śledztwa podjęli podejrzenie, że kobieta mogła paść ofiarą przestępstwa i wystąpili do prokuratury o wszczęcie postępowania karnego.

Kilka dni temu sprawą zaginięcia kobiety zainteresowała się reporterka telewizji Polsat, która nawiązała kontakt z jej rodziną. Rodzeństwo zaginionej skarżyło się, że policja nie podjęła właściwych – ich zdaniem – kroków, by odnaleźć kobietę, m.in. że funkcjonariusze nawet nie weszli do mieszkania otwartego przez wezwanych na miejsce strażaków.

"W sobotę wspólnie z operatorem pojechaliśmy na miejsce – przed zamkniętymi drzwiami mieszkania wyczuwalny był nieprzyjemny zapach. Jednak policja w rozmowach z nami zarzekała się, że miejsce to zostało sprawdzone" - powiedziała PAP Ewa Żarska z Polsatu.

Działania policji z rozgoryczeniem komentuje siostra zmarłej dziewczyny, pisząc na swym profilu facebookowym (tekst oryginalny): "Nasza Siostra nie żyje a policja Nas potraktowała z góry! Dwa tygodnie leżała w mieszkaniu w którym byliśmy a policja nie weszła ,nie sprawdziła tylko wyslali strażaków którzy stwierdzili że z mieszkania to tak śmierdzi z kuwety kotów. " 

Posłuchaj całej rozmowy z siostrą Kai Wiśniewskiej:

Zdaniem Kąckiej to nie interwencja Polsatu, ale przebieg śledztwa, z którego wynikło, że kobieta padła ofiara przestępstwa – zabójstwa lub uprowadzenia – skłonił policję do ponownego przeszukania mieszkania na Teofilowie.

"Nikt nie podejrzewał, że doszło do takiego karygodnego błędu, że policjanci nie sprawdzili mieszkania. Absolutnie nie powinni się ograniczyć do wysłuchania opinii strażaków, lecz osobiście wejść do środka i sprawdzić mieszkanie. Dlatego komendant miejski policji wszczął wobec nich postępowanie dyscyplinarne" - zaznaczyła Kącka.

Policyjny wydział kontroli analizuje też postępowanie funkcjonariuszy w całej sprawie dotyczącej zaginięcia 20-latki.

W mediach pojawiły się doniesienia, że partner 20-latki był wcześniej karany za przestępstwa związane z przemocą wobec kobiet na terenie Wielkiej Brytanii – gdzie używał innego nazwiska.

"Wiemy, że występował pod dwoma nazwiskami. W żadnej dostępnej dla polskiej policji bazie danych – również w międzynarodowych – nie ma adnotacji o jego karalności. Znamy doniesienia medialne o domniemanym procesie mężczyzny przed angielskim sądem; czekamy na odpowiedź w tej sprawie z Anglii, ale z obecnych ustaleń wynika, że żaden wyrok skazujący go nie zapadł" - dodała Kącka.

/PAP

Jest wniosek o areszt i list gończy za podejrzanym o zabójstwo. O szczegółach przeczytasz tutaj.

Oświadczenie policji w sprawie poszukiwań zduńskowolanki:

Zduńskowolscy policjanci wykonali wiele czynności w sprawie poszukiwawczej za zaginioną 20-letnią kobietą. Już 17 sierpnia 2017 roku kiedy to w godzinach wieczornych rodzina zgłosiła zaginięcie siostry zostały wszczęte pierwsze z nich. Informacje o poszukiwaniach przekazano do wszystkich jednostek policji na terenie kraju, sprawdzono m.in. czy udzielano jej pomocy medycznej, ustalono dane osobowe mężczyzny. Wdrożono działania prowadzące do weryfikacji informacji medialnej wskazującej na oskarżenie partnera zaginionej w 2009 roku o zgwałcenie na terenie Wielkiej Brytanii. O innych działaniach o charakterze operacyjnym ze zrozumiałych względów nie możemy informować.

Oprócz tych wielu czynności wykonywanych bezpośrednio przez policjantów ze Zduńskiej Woli były również takie jak weryfikacja adresu w Łodzi, którą to czynność zlecono funkcjonariuszom z KMP. 19 sierpnia 2017 roku policjanci dotarli do lokalu przy ulicy Rojnej w Łodzi. Wszystko wskazywało na to, że nikt w nim nie przebywa. Ściągnięto na miejsce straż pożarną, która za pomocą wysięgnika weszła przez okno i sprawdziła pomieszczenia nikogo nie znajdując. Niestety nie zrobili tego bezpośrednio sami policjanci obecni na miejscu. Ograniczyli się do oświadczenia strażaków.

Do KPP w Zduńskiej Woli przekazano informacje o sprawdzeniu mieszkania przy ulicy Rojnej i braku w nim osób poszukiwanych. 

Kolejne wątki dały podstawy do podejrzenia, że kobieta padła ofiara przestępstwa dlatego funkcjonariusze pozostawali w kontakcie z prokuraturą w kierunku wszczęcia śledztwa.

26 sierpnia podjęto decyzję o przeprowadzeniu oględzin procesowych mieszkania na osiedlu Teofilów ( lokal wynajmował chłopak zaginionej). Wówczas, a więc po 9 dniach o zgłoszenia zaginięcia policjanci ujawnili w wersalce zwłoki kobiety. Śledztwo prowadzi prokuratura. Przyczynę zgonu określi sekcja. 

Na polecenie Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi Wydział Kontroli analizuje wszystkie czynności przeprowadzone w tej sprawie poszukiwawczej. Na tym etapie Komendant Miejski Policji w Łodzi polecił wszcząć cztery postępowania dyscyplinarne wobec policjantów z KMP w Łodzi, którzy weryfikowali informacje dotyczące mieszkania na ulicy Rojnej. /KWP 

Stanowisko ministra sprawiedliwości:

Minister zapowiedział wyjaśnienie doniesień o zaniedbaniach policji w śledztwie w sprawie śmierci 20-letniej kobiety w Łodzi. Zbigniew Ziobro odniósł się do podejrzeń, że dwaj policjanci skłamali meldując o przeszukaniu mieszkania, w którym mogła być Kaja ze Zduńskiej Woli. Kilka dni później - znaleziono tam jej zwłoki. - Poleciłem w dniu jutrzejszym (28 sierpnia) włączyć materiał do postępowania, celem ustalenia ewentualnych zaniedbań policjantów, którzy prowadzili postępowanie poszukiwawcze, i wyciągnięcie konsekwencji jeżeli do tych zaniedbań doszło, a wszystko wskazuje na to, że miało to miejsce. 

Wszystko wskazuje na to, że w czasie rzekomej interwencji policjantów kobieta już nie żyła. Minister podkreślał jednak, że reakcja na zaniedbania policjantów będzie stanowcza. - Niezależnie, czy te zaniedbania były popełnione na etapie, kiedy jeszcze można było realnie pomóc tej kobiecie, czy też nastąpiło to wtedy kiedy została pozbawiona życia, bo trwają jeszcze czynności, które mają na celu to ustalić, to nie możemy się godzić na takie postępowanie i musi być stanowcza reakcja ze strony państwa i prokuratury i takie czynności już są prowadzone - zapewnia.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką