Logo Radio Łódź

Co się dzieje w łódzkim ZWiK-u? Czy miejska spółka jest upolityczniona?

Związkowcy z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi protestują przeciwko upolitycznianiu miejskiej spółki. W tej sprawie wysłali list otwarty do Prezydenta Miasta Łodzi Hanny Zdanowskiej, w którym zaznaczają, że mimowolnie są uwikłani w intrygi i gry polityczne.

(Fot. Sebastian Szwajkowski)

Piotr Pancer ze związku zawodowego pracowników ZWiK-u przekonuje, że w spółce są zatrudniane osoby, które nie znają się na pracy w wodociągach, a zarządy zmieniają się zbyt często. - Na przestrzeni ostatnich 15 lat zmieniło się siedmiu prezesów - wylicza Pancer. - Nie ma myśli przewodniej dotyczącej tego zakładu pracy - dodaje.

Związkowcy podkreślają, że zanim zabrali się za pisanie listu, chcieli spotkać się z prezent Hanną Zdanowską. Ponieważ im się to nie udało, dlatego też postanowili otwarcie napisać, o czym mówi się w zakładzie od dawna.

Związkowcy twierdzą, że tracą na tym przede wszystkim pracownicy, którzy odpowiadają za jakość wody, a przez to, w konsekwencji, łodzianie.

Przekonują też, że muszą przeglądać się zatrudnianiu osób, które dla spółki tak naprawdę niewiele robią. Związkowcom nie podoba się m.in. zaproponowana przez zarząd i zatwierdzona przez radę nadzorczą nowa struktura spółki.

- Od pewnego czasu nasza spółka, która jest spółką strategiczną dla mieszkańców w Łodzi, w rzeczywistości stała się, jak my to mówimy, łupem politycznym niektórych ludzi - przekonuje Krzysztof Budzeń, przewodniczący NSZZ Solidarność. - Sporo ludzi jest zatrudnionych nie ze względu na posiadane kwalifikacje i umiejętności, w tylko ze względu na przynależność partyjną.

List otwarty związków zawodowych ZWiK-u do Prezydent Hanny Zdanowskiej 59,6 KB

Urzędnicy nie widzą żadnego upolityczniania wodociągów. Jak przekonuje Łukasz Goss z biura rzecznika prezydent Zdanowskiej, obecnemu prezesowi ZWiK trudno zarzucić jakąkolwiek partyjność. - Pan Bartosz Rola był menedżerem, który sprawdził się po konkursie w Aquaparku Fala. Nie deklaruje żadnej przynależności politycznej, pochodzi z Poznania - wyjaśnia Łukasz Goss. I zwraca uwagę na to, że związkowcy próbują z nowym zarządem firmy rozmawiać przez media, a powinny spotkać się z nim osobiście.

- To w zasadzie prawda, tylko związkowcom nie o to w liście chodzi - uważa publicysta "Dziennika Łódzkiego" Marcin Darda. - Nie chodzi o to, że zarząd nie należy do żadnej partii politycznej, ale np. o sytuację, kiedy to Mateusz Walasek jest dyrektorem projektu, tylko... nie wiadomo jakiego. Albo Arkadiusz Gajewski z Platformy Obywatelskiej, radny sejmiku z Tomaszowa Mazowieckiego, który przyjeżdża do pracy w Łodzi w ZWiK-u i nikt nie wie za co odpowiada. A nie ma nawet obowiązku ewidencjonowania czasu pracy.

Zdaniem służb prezydent Zdanowskiej zarzuty stawiane przez związkowców to gra z nowym zarządem.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką