Logo Radio Łódź

Koncert Davida Garretta. Dał ludziom to, czego chcą

Chociaż muzyk o amerykańsko-niemieckim pochodzeniu bez wątpienia jest wirtuozem skrzypiec, to zdaje sobie sprawę, że dzisiaj to za mało, aby wypełniać sale koncertowe. Koncert w łódzkiej Atlas Arenie, wypełnionej nie po brzegi, ale w liczbie około 6 tysięcy fanów, jest tego znakomitym przykładem.

(Fot. prestigemjm.com)

Taką frekwencję buduje się dzięki przebojom, a jeżeli nie ma się swoich, to po prostu sięga się po cudze. David Garrett bez specjalnych zmian w aranżacjach korzystał z radiowych szlagierów, takich jak "Ghostbusters" Raya Parkera Jr., czy "Superstition" Steviego Wondera. Patent był prosty, ale skuteczny - Garrett grał na skrzypcach linię wokalną danego utworu, dzięki czemu publiczność rozpoznawała piosenkę już po kilku sekundach.

W Łodzi muzyk zagrał też utwory z repertuaru: Coldplay, Paula McCartneya, Led Zeppelin, Chicago, Whitney Houston czy z innych światów: Nirvany i Rage Against The Machine. Publiczność najmocniej i tak oklaskiwała fragment muzyki z filmu "Grek Zorba", czy wpadający w ucho utwór "Nah Neh Nah" zespołu Vaya Con Dios.

Na osobne słowo zasługuje wykonanie utworu "Purple Rain" Prince'a, podczas którego skrzypek zmienia instrument z akustycznego na elektryczny, i "wycina" solo, precyzyjnie naśladując grę Księcia na gitarze. 

(Fot. prestigemjm.com)

Do tego obowiązkowo funduje publiczności przyspieszony kurs poznania najbardziej charakterystycznych tematów z muzyki klasycznej. Sięga więc po: V Symfonię c-moll Ludwiga van Beethovena, Wielką Symfonię g-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta, i Toccatę i fugę d-moll Jana Sebastiana Bacha. Wreszcie w dłuższym fragmencie fani klasyki mogą cieszyć uszy I Koncertem Fortepianowym Piotra Czajkowskiego. Drugą część koncertu David Garrett zaczyna od Lata z "Czterech pór roku" Antonio Vivaldiego.

Garrett dba też o odpowiednią oprawę występu. Zaczyna niczym bokser wagi ciężkiej w walce o mistrzostwo świata, wychodząc z boku sali w świetle reflektorów. Przechadzając się w towarzystwie ochroniarzy między sektorami fanów dociera na scenę. W połowie koncertu zdarza mu się wrócić do fanów, zniknąć z jednej strony hali i pojawić się z drugiej. Sztuczka stara jak świat, ale też od tego czasu zawsze wzbudzająca entuzjazm publiczności.

Podsumowując, na pewno technicznie David Garrett to najwyższa półka w swoim fachu, w dodatku jest przystojny, łatwo nawiązuje kontakt z publicznością, co od razu ma przełożenie na pierwsze rzędy pełne kobiet. Repertuar Garretta jest na tyle szeroki, że nawet ktoś (jak niżej podpisany), kto nie do końca akceptuje taką muzyczną formułę, podczas koncertu znajdzie dla siebie przynajmniej kilka przyjemnych momentów.

(Fot. prestigemjm.com)

Nie tylko bokser wagi ciężkiej tak wychodzi , solówkę to się gra i szkoda,że nikt Panu klawiatury nie zabrał i zdążył Pan napisać tę błyskotliwą notatkę.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką