Logo Radio Łódź

Kapituły niezgody [PISZĘ, WIĘC JESTEM – JOANNA SIKORZANKA]

Kultura jest jedna. Kultura jest jedna? Takie hasła pojawiają się w TVP Kultura. Które z nich jest bliższe prawdy, o ile o jakiejś jednej prawdzie w ogóle można mówić?

(Fot. Antonio Litterio CC BY-SA 3.0)

Obserwacja naszej rzeczywistości, także tej kulturalnej, skłania mnie do tego, by wybrać to drugie, ze znakiem zapytania. Więcej, uważam, że kultura jest podzielona, tak jak my. Przykładem tego może być spór, jaki toczy się chociażby między przedstawicielami świata kultury, dotyczący osób zasiadających w kapitułach przyznających ważne nagrody literackie.

A wszystko zaczęło się od artykułu „Zdrada klerków”, jaki ukazał się w prawicowym tygodniku „Do Rzeczy”. Jego autor, krytyk literacki, Krzysztof Masłoń, w sposób mało kulturalny scharakteryzował polskich pisarzy. Olgę Tokarczuk oskarżył o „mizdrzenie się” i wyjadanie konfitur z „literackiej spiżarni”, co można byłoby potraktować z przymrużeniem oka, bowiem banalność tych stwierdzeń jest rozbrajająca. Nie skończyło się jednak na tym, Masłoń napisał również, iż „Księgi Jakubowe”, za które pisarka otrzymała w ubiegłym roku Nagrodę Nike „powstały po to, by z tematyki żydowskiej po raz n-ty uczynić kwestię fundamentalną dla polskiego tam i wtedy, a w konsekwencji tu i teraz”.

Oberwało się też pewnemu 55-letniemu „wesołemu faciowi”, także zdobywcy Nike i wielu innych nagród – Andrzejowi Stasiukowi. Jemu z kolei krytyk zarzucił to, że „głównie dba o swoją obecność nad Menem”. Oboje zaś podsumował tym oto, pełnym kultury, zdaniem – „proeuropejskość tych naszych, pożal się Boże, intelektualistów, ma też niemieckie podglebie”….

Zaatakowany Andrzej Stasiuk i Monika Sznajderman, założyciele wydawnictwa Czarne, wystąpili do przewodniczących Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” i Nagrody Literackiej m.st. Warszawy z listem, w którym protestują przeciw obecności w jury tych konkursów Masłonia. Reakcją na to była rezygnacja Ryszarda Krynickiego, poety i wydawcy, członka jury Angelusa z uczestniczenia w pracach kapituły. Krynicki podkreślił „pogardliwy i lekceważący” stosunek krytyka do twórców i napisał, iż jego zdaniem „juror nagrody literackiej nie powinien sobie na to pozwalać”. Odezwali się również inni jurorzy Angelusa, m.in. Tomasz Łubieński i Stanisław Bereś, którzy w liście otwartym zaznaczyli, iż użyte przez Masłonia słowa uderzają nie tylko w pisarzy, lecz również „w jedną z najważniejszych nagród literackich tej części kontynentu”, a także w jej ideę, jaką jest „poszukiwanie wspólnoty pisarzy różnych narodów i kultur, reprezentujących różne doświadczenia i światopoglądy”. Przypomnijmy, iż Angelus jest nagrodą dla pisarzy pochodzących z Europy Środkowej, którzy w swoich książkach podejmują współczesne, ważne tematy. Laureatami tej nagrody są, m.in., Jurij Andruchowycz, noblistka - Swietłana Aleksijewicz czy Martin Pollack. W tegorocznej, 11. już edycji konkursu o nagrodę powalczą autorzy z Polski, Litwy, Rumunii i Białorusi - wyniki poznamy w październiku. Przypomnijmy również, że w poprzednich latach w finale Angelusa znalazły się książki… Olgi Tokarczuk i Andrzeja Stasiuka, przeciw którym nie protestował wówczas, zasiadający w jury, Krzysztof Masłoń. O ile wiem, ich twórczość nie zmieniła się diametralnie w ciągu minionego czasu, a więc to krytyk zmienił zdanie. No cóż, jak mawiał Lotariusz I – tempora mutantur et nos mutamur in illis…

W obronie Masłonia stanęli inni przedstawiciele kultury, pisząc w liście otwartym, iż „kultura polska ma, a w każdym razie mieć powinna, charakter pluralistyczny […] a w jury poważnych konkursów literackich powinny zasiadać osoby o różnych przekonaniach politycznych i estetycznych”. Autorzy listu przestrzegają także – „konsekwencje presji wywieranej przez Monikę Sznajderman i Andrzeja Stasiuka łatwo sobie wyobrazić – sprowadzenie jury do osób o takich samych poglądach zmieni przyznawane […] nagrody w stricte polityczne, tzn. takie, w których laureat zostaje nagrodzony nie za twórczość artystyczną, lecz za przekonania polityczne, a nawet wspieranie konkretnej partii”. Pod listem tym podpisali się między innymi Mirosław Chojecki, członek Pen Clubu, współtwórca Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOW-a, Krzysztof Bielecki, pisarz oraz poeta i krytyk literacki Przemysław Dakowicz. Ten ostatni, umieszczając list na FB, napisał, iż „nie akceptuje środków językowo-retorycznych”, po które sięgnął Masłoń, albowiem „nie służą one rzetelnej debacie publicznej”. Mimo to – choć „nie bez wątpliwości”, jak dodaje – zdecydował się na podpisanie listu, uważa bowiem, że „wszelkie formy środowiskowego wykluczenia, wyłączania z dialogu i usuwania siłą są błędne i szkodliwe”.

Ale jaki to dialog, skoro w krytyce czyjejś twórczości brakuje merytorycznej oceny, są za to wspomniane środki językowo-retoryczne i obsesje polityczno-historyczne? Skoro emocje i chęć pouczania innych bierze górę? Kiedyś mówiło się o „kulturze wysokiej” i „kulturze niskiej”, które jakoś się dopełniały. Dziś mamy „naszą” i „waszą” kulturę. „Nasze” i „wasze” elity. „Naszą” i „waszą” Polskę. Trudno z tym żyć.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką