Logo Radio Łódź

Żądza pieniądza albo "Maleńka Dorrit" [PISZĘ, WIĘC JESTEM – JOANNA SIKORZANKA]

Mglisty, pochmurny wieczór jesiennej niedzieli w Londynie… – tymi niezbyt optymistycznymi słowami rozpoczyna się mroczna powieść znakomitego angielskiego pisarza Charlesa Dickensa, w której jednak czasami przebłyskuje słońce.

(Fot. Antonio Litterio CC BY-SA 3.0)

Jego promykiem jest tytułowa bohaterka – Maleńka Dorrit, dzielna i uczuciowa osóbka, podtrzymująca na duchu swoich najbliższych i poświęcająca się dla nich. Urodzona w więzieniu, do którego trafił - za niespłacone długi - jej ojciec, próbuje nieść pociechę tym, z którymi zetknie ją los. A nie jest to proste w miejscu, jakim jest więzienie Marshalsea, w którym – było mało miejsca, mało powietrza, żadnego śladu roślinności, […] dłużnicy mieli prawo zajmować pojedyncze liche pokoiki, w których mieścili się zwykle z rodziną, a na ciasnym, brzydkim podwórzu pełno było dzieci i krzyku. Już samo umiejscowienie bohaterów tam właśnie, czyni tę powieść niezwykłą, ale trzeba dodać, iż nie jest to wymysł pisarza – jego ojciec, urzędnik admiralicji, został uwięziony za długi, przez co rodzina – tak jak najbliżsi pana Dorrit – popadła w nędzę. Młody Dickens musiał podjąć pracę zarobkową, początkowo w fabryce pasty do butów, a później jako urzędnik sądowy. Po zdobyciu wykształcenia został sprawozdawcą parlamentarnym, następnie zaś dziennikarzem w londyńskich gazetach. Sukces wydanego w 1836 roku „Klubu Pickwicka” sprawił, iż od tej pory poświęcił się przede wszystkim twórczości literackiej. Kolejne powieści – „Oliver Twist”, „Nicolas Nickelby”, „Magazyn osobliwości” czy „David Cooperfield” przyniosły mu sławę, a drukowana w latach 1855-1857 w odcinkach „Little Dorrit” ugruntowała ją.

Dickens śledził uważnie doniesienia prasowe mówiące o ówczesnej gorączce inwestycyjnej i krachu wielu przedsiębiorstw. Podobno początkowo powieść miała nosić tytuł „Niczyja wina” lub „Nikt nie jest winien” – w ten sposób jeden z bohaterów komentował politykę rządu uchylającego się od odpowiedzialności za błędy, które doprowadziły wielu obywateli do nędzy. Nędzy widocznej na przykład w zaułku Rozdarte Serce, gdzie za czasów Williama Szekspira król miał domek myśliwski i urządzał często polowania. Dziś – pisze Dickens - wśród ruin pozostało kilka wysokich kominów, kilka ciemnych i wielkich komnat w na pół rozwalonych domach, i nowe liche domki na gruzach starej świetności. To tam właśnie mieszka rodzina Plornishów, ubogich ludzi, którzy jednak mają swój honor. Podobnie jak wychowana w więzieniu Amy Dorrit czy jej siostra Fanny uwodząca syna milionera. To ona z pogardą tłumaczy naiwnej Amy, dlaczego przyjęła od matki młodzieńca podarunek – Kpię z jej syna, z jej obłudy i brylantów, lecz niechaj płaci za to, że śmiała się nade mnie wynosić. Nic innego nie mogę jej dziś zrobić. Dickens podkreśla w swej powieści kontrast istniejący pomiędzy światem bogaczy i nędzarzy. Prowadzi nas do najbogatszej dzielnicy Londynu, gdzie znajduje się pałac magnata Merdle, pozwala wejść po szerokich schodach, na których miękki dywan tłumi kroki i podziwiać brązy, lustra i obrazy wypełniające salony, by zaraz potem kazać wrócić do posępnego Marshalsea, gdzie nie ma właściwie pór roku, zawsze te same posępne kamienie, zimne cegły, powietrze wilgotne lub duszne… W takim miejscu spędził większą część swego życia – oszukany i niesprawiedliwie osądzony – pan Dorrit, którego długoletnie więzienie uczyniło bezwolnym, zastraszonym i upokorzonym człowiekiem, nie potrafiącym żyć na wolności. I choć powieść kończy się optymistycznie - Amy Dorrit zostaje wynagrodzona przez los za swe dobre serce i odnajduje spokój przy boku ukochanego – w czytelnikach pozostaje na długo obraz ponurego więzienia, nędznych domków w Rozdartym Sercu czy niegodziwości, jakie są w stanie popełnić owładnięci żądzą pieniędzy ludzie. Bankierzy, magnaci finansowi, kapitał, rządowy pieniądz, spekulacje, cała ta epidemia, jak mówi jeden z bohaterów, tworzą kapitalistyczny, bezwzględny świat, w którym najważniejszy jest stan posiadania, nieważne czyim kosztem. Choć i tu bywa wymierzona sprawiedliwość – widać to na przykładzie pana Merdle, który odbiera sobie życie, doprowadziwszy jednak przedtem wielu ludzi do bankructwa. Podobno tworząc tę postać wzorował się Dickens na dwóch ówczesnych spekulantach – George’u Hudsonie obracającym nieuczciwie akcjami towarzystw kolejowych oraz Johnie Sandlerze, oszuście finansowym, który popełnił samobójstwo.

Byłabym jednak niesprawiedliwa twierdząc, iż po zamknięciu książki pozostaje w naszej pamięci jedynie taki obraz XIX-wiecznego Londynu i jego mieszkańców. Mamy tu przecież cała galerię znakomitych typów: wynalazcę Doyle’a i człowieka do interesów – Pancksa, tajemniczego przybysza o dwóch nazwiskach – Blandois-Rigaud i zgorzkniałą panią Clennam, przebiegłego Jeremiasza i zabawnego Cavaletto. Nie bez powodu uważa się Charlesa Dickensa za mistrza w tworzeniu postaci ekscentryków i dziwaków. Mówi się o nim także, że był kronikarzem ówczesnego Londynu, który opisywał na poły realistycznie, na poły baśniowo i lirycznie, prowadząc nas przez uliczki wąskie, wijące się dziwnie, pokrzyżowane ze sobą i pokazując domy stare, dziwaczne, pełne niespodzianek, jak dom rodzinny Arthura Clennama, w którym słychać było niepokojące szelesty. No i ten specyficzny, angielski humor. To wystarczająco dużo powodów by sięgnąć po „Maleńką Dorrit”, którą – w przekładzie Cecylii Niewiadomskiej – wznowiło właśnie Wydawnictwo MG.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką