Logo Radio Łódź

Podwójny jubileusz - Radia Łódź i TVP Łódź

O pierwszych dniach pracy oraz czasach, kiedy łódzkie radio i telewizja były jedną instytucją, z Janem Targowskim z Radia Łódź oraz Waldemarem Wiśniewskim z TVP Łódź rozmawiała Monika Andrzejczak.

(Fot. Konrad Ciężki)

Dziennikarze zaproszeni do studia telewizyjnego opowiadali o swojej - nie zawsze dwustronnej - miłości do radia i telewizji. Wspominali również swoje pierwsze programy.

- Przekroczyłem próg radia 1 grudnia 1977 roku - wspomina Jan Targowski. - Ten dzień został przez mnie zapamiętamy z pewną taką bojaźnią. Ale ta bojaźń tak stopniowo mijała i mijała.

Dziennikarze wspominali również czasy, kiedy to radio i telewizja były jedną instytucją, jednym zakładem pracy, a część osób pojawiała się zarówno na antenie radiowej, jak i na tzw. szklanym ekranie.

W rozmowie przypomniano również radiową orkiestrę prowadzoną przez Henryka Debicha, która pojawiała się m.in. na wielu ogólnopolskich festiwalach. Wspólnym przedsięwzięciem radiowo-telewizyjnym były także koncerty "Bez prądu". Pierwsza była Republika.

Pani Monika jest uroczą kobietą,prześliczna,przepiękna w dodatku inteligentna,naturalna i sympatyczna.Ideał kobiecości...

Słodka pani Monika,wyjątkowej urody dziewczyna.

Śliczna Monika,najładniejsza polska prezenterka pogody.Cudowne,zmysłowe,ponętne ciało.Jest cudowna,subtelną kobietą.Rewelacja !

Piękna i seksowna Monika Andrzejczak.Takiego tyłka jak Ona nie ma w Polsce żadna pogodynka...jest boska !

Oj nie zgadzam się - w tym radiu większość osób mówi do siebie

np: "redaktor?" Bielawski - facet może lać wodę bez żadnego sensu kilkanaście minut! Nie dość że nie ma wiedzy to jeszcze się jąka.

Uwielbiam jego wywiady w których dorabia ideologię do każdego pytania zadawanego jakiemuś artyście. Bezcenne gdy owy artysta odpowiada zdawkowym "Tak" a pseudo-redaktor musi znów się gimnastykować nad pytaniami bez sensu tworząc historię o trzech poziomach przez 3 minuty.

Wziąć sobie to do serca i codzień rano odtwarzać! Pani M. Duda dwa razy rano i wieczorem!

https://www.youtube.com/watch?v=t-W9stGeiNI

×
Premier Mateusz Morawiecki wysyła rządowy samolot na lotnisko w Amsterdamie, żeby zabrać stamtąd polskich siatkarzy do słoweńskiej Lublany. Siatkarscy reprezentanci Polski utknęli na holenderskim lotnisku, bowiem ich lot z Amsterdamu do Lublany został odwołany. Polacy mieli odlecieć z Holandii o godz. 10.15, w słoweńskim mieście zagrają o finał Mistrzostw Europy. W ćwierćfinałowym spotkaniu Mistrzostw Europy, które wczoraj zostało rozegrane w holenderskim Apeldoornie, Polacy pokonali Niemców 3:0. Półfinał Mistrzostw Europy ze Słowenią zostanie rozegrany w czwartek o godz. 20.30
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką