Logo Radio Łódź

Dalej z nimi nie jadę (felieton z 21.11.14)

Polska prawica właśnie nauczyła mnie jak być państwowcem. Generalnie do tej pory żyłem w przeświadczeniu, że lata zaborów, okupacji i komuny tak ukształtowały polski patriotyzm, że musi się on przejawiać ryciem pod wszystkimi instytucjami władzy. Po prostu wyrobiono w nas taki odruch, że ten kto chce Polski wolnej i niepodległej musi z ciemiężącą nas władzą walczyć. I ja chyba właśnie z tego tramwaju wysiadam. Zostanę tutaj, gdzie władzy jeszcze patrzy się na ręce, a po siłę się sięga kiedy jest to potrzebne. Nie ze względu na polityczny kaprys, który jak się okazuje jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla wyważania drzwi butem i mówieniu o końcu wolnej Polski.

Nie wiem jakie dowody i jak mocne argumenty niosą ze sobą Ci, którzy siłą wdarli się do PKW i żądają unieważnienia wyborów. Mam jednak nadzieję, że dowody są mocne, a argumenty cięższego kalibru niż ich przyśpiewki. Rozumiem, że demonstranci niosą ze sobą dokumenty, filmy, fotografie i cały szereg świadków, którzy pozwolą postawić przed sądem tych, którzy sfałszowali wybory. Mam nadzieję, choć pewnie płonną, bo żaden z demonstrantów nie pojawił się dajmy na to w Miejskiej Komisji Wyborczej w Łodzi, gdzie spędziłem ostatnie 4 dni. Tutaj system do liczenia głosów (podobnie jak w całym kraju) zawiesił się kilka razy, drukował nieczytelne protokoły, a ustalenie wyników trwało zdecydowanie zbyt długo. Nie mam jednak żadnej wątpliwości, że ostateczny efekt pracy MKW jest uczciwy i rzetelny. Ci ludzie zdecydowali w pewnym momencie, że nie będą ufać prawidłowym protokołom, które jakimś cudem wydrukował wadliwy system i poświęcą dodatkowe 2 dni swojego życia na policzenie wszystkiego ręcznie. A przecież mogli zwyczajnie sprawę odpuścić, mogli rzucić to wszystko i zgonić na system, który zawiódł. Razem ze mną na ręce komisji patrzyło jeszcze kilkunastu łódzkich dziennikarzy i ani jeden z demonstrujących przed i w PKW. Moje nadzieje okażą się pewnie płonne również dlatego, że na czele protestujących stoją politycy, którzy uzyskali w wyborach kiepskie wyniki, a w porównaniu do ich ambicji wręcz śmieszne. I jak tu ufać komuś, wobec kogo istnieje całkiem realne podejrzenie, że wyciera sobie gębę słowami „wolna Polska” we własnym interesie? I nawet gdyby się teraz ci krzyczący przed PKW o wolności politycy próbowali zarzekać na wszystkie świętości, że robią to w interesie swoich wyborców, to kto im uwierzy po tym jak użyli butów jako argumentów? Nawet gdyby próbowali przysięgać, że robią to w interesie Narodu to właśnie ten Naród zostawili na pastwę losu, samemu wykluczając się z poważnej debaty publicznej.

Ale nie oszukujmy się. Interes kraju i Narodu jest tu akurat najmniej ważny. Bo kiedy unieważnienia wyborów domaga się SLD ramię w ramię z ONR i Kongresem Nowej Prawicy to rękę dam sobie uciąć, że chodzi tu o wspólnotę własnych interesów, a nie o idee i o dobro nas wszystkich.

Maciej Trojanowski

 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką