Logo Radio Łódź

Panie Piotrze, Panie Wojciechu! (felieton z 10.10.14)

Do obrzucania błotem w kampanii wyborczej łodzianie się już pewnie przyzwyczaili. Generalnie to chyba taki zamysł, żeby kandydaci nie mówili o tym jaki mają pomysł na miasto i co chcieliby w nim zrobić. Lepiej jest co jakiś czas włożyć szpilę swojemu konkurentowi (a najlepiej wszystkim), sprowadzić go do parteru i umazać najgorszym brudem. Skuteczne, łatwe i efektowne. Gorzej jeśli ktoś obrzuca błotem nie swoich politycznych konkurentów, ale samych wyborców. A mamy w Łodzi przecież takich kandydatów, którzy właśnie w ten sposób się zagalopowali.

Pierwszy pretendent do fotela prezydenta miasta, który dał mi w twarz to Piotr Misztal – kontrowersyjny biznesmen, który swego czasu zasłynął swoimi poselskimi patrolami w łódzkich dyskotekach. Stwierdził, że ma dość i będzie robił w mieście porządek. I widać moje pojęcie estetyki jest nieco inne niż Pana Piotra, który swoimi plakatami ze szczotką w ręku, nielegalnie oblepił łódzkie słupy i mury. Naprawdę. Wydawało mi się, że już skończyły się czasy, zalepionych ścian, zniszczonych plakatów walających się po ulicy i twarzy polityków czyhających na przechodniów za każdym rogiem. Wydawało mi się, że kampanię w dzisiejszych czasach robi się już nieco inaczej. Myliłem się. Oto potencjalny prezydent tego miasta żyje jeszcze w latach '90 i w szerokim gestem pokazuje, jak bardzo zależy mu na Łodzi. Widać dla Pana Kandydata estetyka kończy się za płotem jego rezydencji, a to co dalej można zwyczajnie zaśmiecić.

Kolejny z uczestników prezydenckiego wyścigu, który sprawił mi niemiłą niespodziankę to Wojciech Łaszkiewicz z PSL, który na swoich (rozwieszanych tym razem legalnie) plakatach pyta mnie co mnie wku... Doskonale rozumiem ciekawość partyjnego działacza, nawet mógłbym całą listę takich rzeczy wypisać, ale na litość boską takie pytanie to może do mnie skierować kolega przy barze, a nie ktoś, o kto w przyszłości może mnie reprezentować jako mieszkańca miasta. Ja rozumiem, że kloaczny język ma szanse dotrzeć do szerokiego elektoratu, ale jednocześnie ten język sprowadza elektorat do parteru. Już sobie wyobrażam jak mogą wyglądać konsultacje społeczne organizowane przez PSL. „Szanowni mieszkańcy! Co Państwa wku... w tej inwestycji'? Śmiało! Kto pierwszy odpowie? Bo jeśli większość będzie przeciw, to my tę inwestycję wyje... do kosza.”

Panie Piotrze i Panie Wojciechu. Nie są panowie moimi kolegami, więc proszę o elementarny szacunek. Skoro ja nie zaśmiecam Panom podwórek, to proszę, żeby Panowie nie zaśmiecali mojej ulicy. I skoro nie jesteśmy znajomymi to proszę, żeby zwracali się Panowie do mnie z szacunkiem. Bo nic mnie tak nie wku... jak nielegalne plakaty i zbyt wyluzowani politycy.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką