Logo Radio Łódź

W końcu coś nie wyszło (felieton z 05.09.2014)

Wczoraj, wczesnym popołudniem w Łodzi można było usłyszeć głośne „ufff”. Jakby z kotłów schodziło powietrze, albo ktoś z lokomotywy parę spuszczał. To opozycja. Odetchnęła, bo od jakiegoś czasu czekała na spektakularną porażkę władz miasta. I w końcu! Jest nadzieja! Budowa dworca może się opóźnić! Łódź może stracić ponad 250 milionów z Unii Europejskiej. „Hura, hura, nasze notowania w końcu wzrosną”. Ale zaraz po wielkim „ufff” można było usłyszeć nieznośny szmer, jakby ktoś czegoś szukał, albo gdzieś szperał. To z kolei urzędnicy prezydenta miasta szukali sposobu na przekonanie opinii publicznej, że w sumie to się nic nie stało.

(Fot. mat. UMŁ)


Oczywiście po radnych opozycji nie dało się nic poznać. Każdy z zatroskaną miną przekonywał dziennikarzy, że jest głęboko zaniepokojony całą sytuacją. Jedni oczekują od władz miasta natychmiastowych działań inni wyjaśnień. Całe szczęście, że w samorządzie nie ma komisji śledczych, bo i po takie narzędzie by sięgnęli. Jednak nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że gdzieś w tych wszystkich zatroskanych i strapionych minach kryje się mały, delikatny uśmiech, nutka satysfakcji i błysk w oku mówiący mniej więcej: „no! Teraz to im dowalimy”. I nie ważne, że budowa dworca Łódź - Fabryczna tak naprawdę może się opóźnić przez jedną firmę, która stoi okoniem od ładnych paru lat i z terenów Nowego Centrum Łodzi nie chce się wynieść. I nie ważne, że z problemem tej firmy borykało się prawie każde ugrupowanie polityczne, które teraz jest zatroskane. To zawsze można przemilczeć.

Uśmiechu nie widziałem z kolei na twarzach urzędników. Ci przybrali poważne i profesjonalne do bólu pozy, podkreślające zrozumienie powagi sytuacji, ale jednocześnie uspokajające. „My tam żadnych opóźnień do wiadomości nie przyjmujemy! I nie ważne, że jest zima. Dla nas dalej jest wrzesień, bo taką umowę podpisaliśmy i nic w zasadzie nas nie obchodzi.” No bo głupio też z kolei się przyznać, że to przez magistrat właśnie i błędy formalne wojewoda uchyliła jedną decyzję, o którą teraz właśnie się rozchodzi. Urząd miał w rękawie sporo asów, ale zmarnował szansę i dał argument wykonawcy, który od jakiegoś czasu coś się za bardzo wierci. No ale przecież we własną pierś nikt rozsądny nie będzie się bił.

Tak czy inaczej nie oczekiwałbym od polityków tego, żeby sprawą w najbliższym czasie zajęli się na poważanie. Dworzec przez najbliższe 2 miesiące to nie inwestycja, ale symbol. I kij, którym właśnie politycy zaczęli się okładać.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką