Logo Radio Łódź

Neon wyższej wagi (felieton z 22.08.14)

Całe szczęście sezon ogórkowy w Łodzi się skończył! Koniec z rozmowami o niczym, koniec z czytaniem o nikogo nie interesujących sprawach, koniec z malkontenctwem. W końcu mieszkańcy mogą zająć się sprawami poważnymi, które bulwersują, poruszają do żywego i stanowią o tożsamości miasta.

(Fot. autor wizualizacji Fundacja Normalne Miasto Fenomen/neon dodany przez UMŁ )

 

No bo przecież jak inaczej można ująć sprawę neonu z dworca Łódź Fabryczna, który według pomysłu między innymi władz miasta ma zostać zamontowany na ulicy Traugutta, jeśli tam decyzją łodzian powstanie podwórzec miejski? Toż to sprawa najwyższej wagi. Skończmy rozmawiać o finansach, o inwestycjach, czystości i bezpieczeństwie. Zacznijmy mówić o czymś sensownym. No ale przecież nie muszę upominać, bo łodzianie od razu stanęli na wysokości zadania i jak na rozkaz podzielili się na kilka grup. Jednym pomysł zamontowania neonu na ulicy się podoba, drugim całkowicie nie, jeszcze inni nie mają nic przeciwko, a trzeci będą bronić miast przed szkodliwymi pomysłami aż do upadłego. Okazuje się, że zwykły neon to nie jakieś tam świecące literki, nie jakiś tam napis, ale symbol – starej Łodzi, tożsamości i w ogóle symbol wartości wszelakich. Dlatego jedna z grup od razu potępiła pomysł w czambuł i z zaangażowaniem godnym wyższej sprawy zaczęła przekonywać, że miejsce neonu jest na dworcu! Z resztą przecież łodzianie mieli to obiecane, że napis wróci na swoje miejsce, jak tylko skończą się prace przy zagłębianiu stacji pod ziemię. Gdzie wróci? Czy będzie tam pasował? Jak będzie komponował się z nową bryłą dworca? To nie ważne! Ma wrócić i już, bo jego miejsce jest tam gdzie jego miejsce! Kto to w ogóle widział, żeby litery na ulicy stawiać? Od razu pewnie znajdzie się jakiś cwaniak, co to neon rozbije, kopnie i z niszczy. I znowu trzeba będzie wydawać pieniądze. Pomijając już fakt, że taki symbol nie może przecież stać za nisko, bo jeszcze ktoś go podepcze, a przecież jak powszechnie wiadomo symboli deptać nie wolno. Nie zdziwił bym się wcale, gdyby zaraz pojawiła się jakaś petycja do prezydenta miasta, o to, żeby neonu na ulicy jednak nie stawiać. Nie zdziwił bym się również, gdyby zaraz grupa społeczników rozpoczęła zbieranie podpisów o rozpisanie referendum w tej sprawie. To nawet niezły pomysł w sumie. Niedługo są wybory samorządowe, to przy okazji na karcie do głosowania dopisałoby się jedno pytanie. Dwie pieczenie na jednym ogniu. A i pewnie frekwencja byłaby wyższa, bo przecież kto będzie rządził w mieście nie jest tak bulwersującą sprawą jak to, gdzie stanie neon, to i pewnie łodzianie odeszliby od niedzielnego stołu i poszli się wypowiedzieć.

Zatem w Łodzi wszystko wraca do normy. Neon leży sobie spokojnie w magazynie, czeka na woonerf, albo na dworzec, które powstaną nie wcześniej niż w przyszłym roku, ale już toczy się o niego zażarty spór. I dobrze! Tego nam trzeba było – poważnego i życiowego problemu, żeby łodzianie w końcu mieli się o co spierać.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką