Logo Radio Łódź

Sztuczne zęby opozycji (felieton z 20.06.2014)

Prezydent Hanna Zdanowska dostała w kość. Nie dość, że nie otrzymała absolutorium za 2013 rok, to jeszcze radni obniżyli jej pensję. Przegrana na całej linii. Łodzianie, którzy czytali doniesienia, albo słuchali relacji z ostatniej sesji Rady Miejskiej mogli odnieść wrażenie, że obóz Platformy Obywatelskiej rządzący miastem, na kilka miesięcy przed wyborami jest w odwrocie, a triumfuje opozycja. Jednak czy rzeczywiście?

Teoretycznie opozycja nie tylko pokazała zęby i to, że potrafi nimi ugryźć, ale także naostrzyła pazury. Wśród argumentów przeciw udzieleniu prezydentowi absolutorium znalazły się nie tylko wyliczenia dotyczące zeszłorocznego budżetu, ale również ocena całej, mijającej kadencji. PiS otwarcie mówi, że mamy do czynienia z najgorszym prezydentem w historii Łodzi, a SLD mu wtóruje podkreślając, że Hanna Zdanowska zapomniała o łodzianach, a w głowie ma tylko swoje wielkie projekty, które mają być pomnikiem okresu jej urzędowania. Retoryka mocna i dosadna, choć bardziej przypominająca slogany z wyborczych bilbordów niż argumenty zatroskanych miastem polityków. Wszystko dlatego, że tak naprawdę za słowami radnych nic nie stoi – żadne konsekwencje i żadne realne działania. To tylko fasada i pozory ataków. No bo co tak naprawdę oznacza barak absolutorium dla prezydenta miasta na pół roku przed wyborami? Praktycznie nic. Nie można nawet rozpisać referendum o odwołanie władz miasta, bo ustawa tego zabrania, kiedy do głosowania zostało raptem kilka miesięcy. Z kolei obniżenie pensji Hanny Zdanowskiej choć brzmi poważnie zakrawa o jakiś żart. Obniżka wyniosła raptem niespełna 700 złotych. Kwota wydaje się śmieszna biorąc pod uwagę to, że do tej pory uposażenie prezydenta wynosiło ponad 12 tysięcy. Po korekcie radnych (inaczej ująć chyba tego nie sposób) wyniesie ponad 11,5 tysiąca. Faktycznie mocny atak... Choć na początku wydawało się, że będzie groźnie. PiS chciało obciąć uposażenie prezydenta aż o 7 tysięcy, ale nie miało wystarczającej liczby głosów, żeby przeforsować taki pomysł. Uśmiechało się zatem do SLD. A zachowanie radnych Sojuszu było wielką niewiadomą, bo w ostatnich tygodniach na korytarzach Rady Miejskiej mówiło się, że Sojusz romansuje z PO. Dlatego głosy radnych lewicy stały się języczkiem uwagi. SLD nie mógł przecież sobie pozwolić na otwarte bronienie władz miasta. Nie mógł sobie również pozwolić na kontynuowanie nieformalnej koalicji z PiS, bo wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały, że więcej na tym traci niż zyskuje. Co więc zrobił SLD? Opracował plan dzięki któremu zjadł omlet jedynie lekko nadtłukując jajko. Co prawda zagłosował za obniżką, ale taką, która krzywdy prezydentowi nie robi.

Dlatego właśnie prezydent Hanna Zdanowska mogła sobie pozwolić na kolejne ostre wystąpienie skierowane do radnych. Mogła nawtykać im mówiąc, że decyzje Rady Miejskiej nic jej nie obchodzą. Mogła, bo wiedziała, że radni tak naprawdę nic jej nie zrobią, że zęby, które opozycja na nią szczerzy są sztuczne i głęboko nie ugryzą. Dlatego właśnie Hanna Zdanowska mogła też spokojnie tańczyć na Piotrkowskiej, podczas gdy radni udawali, że robią jej krzywdę. I tańczyć może aż do listopadowych wyborów.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką