Logo Radio Łódź

Pierogi dla głupków (felieton z 16.05.2014)

Kiedy wziąłem do ręki kalendarz i zrobiłem sobie listę ważnych wydarzeń na najbliższe tygodnie wpisałem wszystko – łącznie z wydarzeniami na które nie zamierzam się wybrać. Na kartkach zaznaczyłem daty imprez na Piotrkowskiej, urodzin Manufaktury na które generalnie nie chodzę, a nawet datę urodzin kolegi z podstawówki, z którym nie widziałem się od co najmniej 5 lat. Dopiero po jakimś czasie przypomniało mi się, że w przyszłym tygodniu są wybory. I w sumie nic dziwnego. W tym roku politycy nie tylko mi o nich nie przypomnieli, ale też bardzo postarali się, żebym całkiem o nich zapomniał. Widać jedyne co potrafią to biadolić na niedojrzałość społeczeństwa i niską frekwencję.

No bo jak tu iść na wybory, skoro kampania do Parlamentu Europejskiego jest najbardziej miałką i niewidoczną akcją reklamową od lat? Poza paroma bilbordami, kilkoma spotami i darmowymi blokami wyborczymi w mediach publicznych, które nierzadko swoim poziomem przypominają radiowęzeł z podmiejskiego gimnazjum, nie dzieje się dosłownie nic. Pierwszy przykład z brzegu. Dopiero na 10 dni przed wyborami miałem okazję wysłuchać merytorycznej debaty głównych kandydatów z pierwszych list największych partii. I to na antenie Radia Łódź, które to właśnie taką debatę zaproponowało. Gdyby tego nie zrobiło, pewnie nikt by się nie silił zbytnio i stronił od konfrontacji ze swoimi konkurentami, bo przecież więcej można na niej stracić niż zyskać. Zamiast dyskutować kandydaci wolą uśmiechać się do kamer podczas niewiele znaczących konferencji prasowych, ładnie wyglądać na bilbordach, albo gotować w telewizjach śniadaniowych. To właśnie poziom do którego politycy sprowadzają demokracje. Cynicznie wykorzystują socjotechnikę, żeby tylko słupki się zgadzały – niezależenie od tego ile osób pójdzie na głosowanie.

Czasami mam wrażenie, że największe polskie partie zwyczajnie nie doceniają zwykłego wyborcy. Po prostu – mają go za głupka i ignoranta, który nie potrafi zrozumieć ważnych europejskich spraw, albo niuansów polityki zagranicznej. Dlatego z premedytacją na swoje listy zapraszają celebrytów, którzy mają z polityką w ogóle tyle wspólnego, co ja z podróżami na księżyc. Z całym szacunkiem dla wszystkich bokserów, aktorów, sportowców, czy jurorów z Tańca z Gwiazdami. Mówicie, że szybko się uczycie i to nie problem, że nie macie podstawowej wiedzy, czy znajomości języka. Ja też przecież szybko się uczę, ale nikt nie wydaje milionów euro rocznie tylko po to, żebym mógł na ten księżyc w końcu polecieć – tylko dlatego, że jestem w miarę sympatycznym facetem, jeśli się przyłożę. I dlatego właśnie na Was nie zagłosuję, bo Wasza obecność na listach jest dla mnie najlepszym dowodem na to jak traktują mnie liderzy partyjni – mają mnie zwyczajnie za głupka.

 

Mimo wszystko pójdę na wybory. Choćby po to, żeby zagłosować inaczej niż życzyliby sobie tego liderzy polskich elit politycznych. Choćby po to, żeby pokazać, że społeczeństwo jeszcze do reszty nie zgłupiało. Ale również po to, żeby nie powierzyć odpowiedzialności za swoją przyszłość osobom, którym najlepiej w życiu wyszły pierogi w telewizji śniadaniowej.

 

Maciej Trojanowski

 

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką