Logo Radio Łódź

Zamek z piasku (felieton z 25.04.2014)

Na jednym z łódzkich podwórek, w jednej z łódzkich piaskownic grupa dzieci postanowiła zbudować zamek z piasku. Na początku wszyscy milusińscy bawili się dobrze. Każdy zajął się swoją pracą – cześć znosiła piasek, cześć kopała głębokie doły, a część usypywała ziemię z której miały powstać wieże. Ale w pewnym momencie coś się popsuło.

Dzieci zmówiły się przeciwko kilkuletniej Hani i zaczęły podkopywać to co ona usypała. Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Dziewczynka powiedziała, że inne dzieci są głupie, zabrała swoje wiaderko i grabki i uciekła z piaskownicy. Mały Tomek z 1C próbował nawet ją w pewnym momencie powstrzymać tłumacząc, że nie można tak kończyć zabawy kiedy się chce. Ale nic to nie dało. Dlatego zamek nigdy nie został zbudowany, a dzieci rozeszły się do domów.

W prawdziwym życiu, w pewnym momencie na pewno wkroczyliby rodzice, siedzący na pobliskiej ławce. Skarciliby dzieci, kazali nawzajem się przeprosić i wracać do zabawy. Niestety. Podobna historia wydarzyła się w minioną środę nie w piaskownicy, ale na sali obrad Rady Miejskiej. Tu nie ma rodziców, bo wszyscy są przecież dorośli i odpowiedzialni. A mimo to wszyscy się na siebie obrażają. Prezydent miasta Hanna Zdanowska na radnych, a radni na prezydent miasta. Efekt tego jest taki, że decyzje ważne dla Łodzi są odkładane na później, bo trwają igrzyska. Przez ostatnią awanturę na sesji nie została podjęta ani jedna uchwała. Politycy przez kilka godzin dyskutowali, przerzucali się argumentami w różnych sprawach, ale nic z tego nie wynikało. Później się obrazili i rozeszli do domów. Po co? Dlaczego scenariusze wprost z placów zabaw przenoszą się w Łodzi na salę obrad? Jedyne wytłumaczenie jest równie oczywiste, co już nudne. Nikt nie chce odpuścić, bo zbliżają się wybory. Trwa walka o każdy głos i tak prawa, jak i lewa strona musi pokazać, że to ona tak naprawdę troszczy się o dobro miasta, a inni są niepoważni. Zwarcie jest już tak silne, że naprawdę nie widzę już możliwości rozładowania tych napięć. No, może na chwilę. Przez jakiś czas wszyscy będą próbowali pokazać, że im naprawdę zależy. Ale kiedy już wszyscy zapomną o ostatniej, niefortunnej sesji (a pamięć zbiorowa bywa przecież krótka), aktorzy całego zamieszania wrócą na swoje pozycje i wszystko zacznie się od nowa.

Otóż drodzy politycy. Jak tak dalej pójdzie to nikt w najbliższych wyborach na Was nie zagłosuje. Wszyscy będą szerokim łukiem omijać łódzką piaskownicę, bojąc się, że dostana piaskiem po oczach.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką