Logo Radio Łódź

Biegnący skandal (felieton z 18.04.2014)

Bardzo nie lubię narzekać na swoje miasto. Nie lubię też narzekać na jego mieszkańców. Ale czasami po prostu się nie da. No człowiek musi wyrzucić z siebie złość, która płynie nie wiadomo skąd. I powodem podniesionego ciśnienia wcale nie jest codzienna proza życia. Taki powód zawsze mnie zaskakuje i wychodzi z miejsc, po których w życiu bym się tego nie spodziewał. Na przykład z okolic trasy zwykłego maratonu – imprezy, która (mogłoby się wydawać) budzi same pozytywne emocje. Nie w Łodzi.

O tym, że łódzki maraton pobiegnie w drugi weekend kwietnia wiadomo było już od kilku tygodni. No, żeby nie powiedzieć, że od kilku lat, bo zawsze odbywa się przecież w tym samym terminie. Ale gdyby ktoś tego faktu jeszcze nie zapamiętał, to na wszelki wypadek, z przystanków MPK piały ogłoszenia, prasa rozpisywała się na temat biegu wcale nie rzadko, a radio i telewizja co jakiś czas zapowiadały, że w Łodzi, w weekend będą biegać. Oczywiście, co za tym idzie swoje trasy zmieniło kilka autobusów i tramwajów, a parę ulic stało się nieprzejezdnych. I to właśnie spowodowało niesamowity szok wśród niektórych łodzian. Po Piotrkowskiej, po łódzkim internecie, czy po wagonach tramwajowych roznosiły się głosy: Przecież to jakiś skandal, żeby w niedzielę, w mieście korki się robiły, bo banda jakiś oszołomów chce pobiegać! Do parku niech idą, albo niech w kółko biegają! Tak jest! Jak to w ogóle możliwe, żeby w XXI wieku człowiek w niedzielę nie mógł pojechać starym zwyczajem na zakupy – w Ptaku podobno rzucili nowy fason klapków Kubota i całkiem tanie, białe skarpetki. Miał być rodzinny wypad, zakończony kiełbasą z grilla na balkonie, a im zdrowego trybu życia się zachciało! Szlag by trafił tych wszystkich hipsterów!

Kiedy czytałem te wszystkie komentarze w internecie, na portalach społecznościowych i podsłuchiwałem rozmowy na ulicach, zastanawiałem się gdzie ja żyje? Czy naprawdę mieszkańcy Łodzi nie widzą nic więcej niż róg swojej ulicy i najbliższy przystanek tramwajowy? Czy nie mają jakiejś szerszej perspektywy? W innych miastach biegać można! Nikt się nie dziwi. Warszawa, Rotterdam, wreszcie Londyn – tam wszędzie, w ostatni weekend biegły maratony. W tym ostatnim mieście miałem przyjemność być w zeszłym tygodniu. Barierki i wydzielone strefy na ulicach można było zobaczyć już od czwartku, mimo że maraton również planowano na niedzielę. I jakoś w rozmowach z londyńczykami nawet przez chwilę nie przewinął się temat korków i utrudnień, które bieg na pewno za sobą niósł. Wszyscy najwyraźniej albo do takich imprez się przyzwyczaili, bo przecież są one normalne w dużych miastach, albo po prostu rozumieją, że są one ważne choćby z promocyjnego punktu widzenia. Na szczęście po powrocie do Łodzi szybko mi przypomniano na jakim świecie żyję. A później, w tygodniu odwiedził stolicę województwa prezydent Mołdawii. I znowu... Zamknięte ulice, przejazd kordonu policji i tym podobne. I znowu narzekania.

No to przed łodzianami kolejny duży test. Po świętach przyjedzie do miasta prezydent Bronisław Komorowski. Proponuję zatem wszystkim narzekającym wziąć wolne w pracy, dzieci nie posyłać do szkoły i koniecznie zrobić wcześniej zapasy wody, chipsów, napojów i zapałek. Tak, żeby w żadnym wypadku nie musieć samochodem, za róg, po coś do kiosku pojechać.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką