Logo Radio Łódź

Po złej stronie boiska (felieton z 04.04.2014)

Nie jestem wielkim fanem piłki nożnej, ale wyobrażam sobie taką sytuację: zawodnicy dwóch drużyn toczą ze sobą zacięty mecz. Wiadomo – piłka jest okrągła, a bramki są dwie i wygrywa ta drużyna, która strzeli więcej goli. Nagle, pod koniec drugiej połowy spotkania piłkę przejmują zawodnicy drużyny gości. Podają ją między sobą, wymieniają porozumiewawcze spojrzenia i mocnym kopnięciem posyłają futbolówkę do swojej bramki. Samobój jak nic! Na trybunach – konsternacja. Kiedy dziennikarze po zakończeniu spotkania pytają co też im najlepszego strzeliło do głowy, ci odpowiadają: „uznaliśmy, że w sumie może i gramy przeciwko sobie, ale chodzi nam o jedno – o wygraną. Zatem od dzisiaj będziemy grać na rzecz drużyny przeciwnej, licząc na to, że oni zaczną kiedyś kopać do właściwej bramki.”

Tak moim zdaniem, w dużym skrócie można przedstawić logikę działaczy społecznych, którzy w mijającym tygodniu, w blasku kamer oznajmili, że od dzisiaj pracują dla Urzędu Miasta Łodzi. Hanna Gill - Piątek związana z łódzką Krytyką Polityczną i Jarosław Ogrodowski z Ruchu Społecznego Szacunek dla Łodzi będą teraz dbać o to, żeby rewitalizacja, która w mieście przyśpiesza, miała wymiar również społeczny. Do tej pory, raczej krytykowali magistrat za to, że rewitalizować nie umie i że tak naprawdę tylko remontuje fasady budynków, zapominając o lokatorach. Najwyraźniej postanowili to zmienić i wziąć się do pracy. Szkoda, że tak późno, bo wdrożenie swoich pomysłów zostało im zaledwie 7 miesięcy.
Ze strony władz miasta przyciągnięcie do siebie tuż przed wyborami osób, które nieprzychylnym okiem patrzą na ich działania to posunięcie wręcz genialne. Z jednej strony wybija się swoim przeciwnikom oręż z ręki mówiąc: „to teraz sami spróbujecie”, a z drugiej strony ma się po swojej stronie naprawdę niezłych specjalistów w swojej dziedzinie. Dodatkowo przynajmniej na jakiś czas zamyka się im usta. Takie posunięcia, zresztą (z lepszym bądź gorszym skutkiem), były już w Łodzi testowane. I zawsze kończyło to się lepiej dla władzy, a gorzej dla społeczników, którzy zmęczeni i zrezygnowali odchodzili z pracy. Wspomnę tu tylko choćby pierwszego oficera rowerowego Witolda Kopcia.

A co, jeśli społecznicy rzeczywiście chcą zrobić coś dobrego dla miasta i w końcu nauczyć urzędników odpowiedzialnego podejścia do remontów kamienic? W takim razie stali się właśnie najgorętszymi zwolennikami Platformy Obywatelskiej w zbliżających się wyborach. Bo chyba nie wierzą w to, że potrzebne zmiany uda im się przeprowadzić w kilka miesięcy? Jeśli chcą kontynuować swoje działania i naprawiać miasto na dłuższą metę – muszą trzymać kciuki za reelekcję prezydent Hanny Zdanowskiej. Strach pomyśleć co będzie, kiedy wybory wygra ktoś inny. Przyjdzie nowa ekipa, która będzie miała przecież nowe spojrzenie na rewitalizację. Wtedy społecznicy będą mogli znowu usiąść na swojej loży ekspertów i znów wytykać błędy. Tylko w tę krytykę nikt już nie uwierzy, bo będzie przecież płynęła ze strony osób, które jasno politycznie się określiły (nawet jeśli tego nie chciały).

I tak oto łódzcy działacze społeczni, pełni dobrych intencji i zapału, dali się „rozmienić na drobne” przez polityków. Czekam teraz tylko na pierwsze słowa z ich ust, w znanym dobrze wszystkim stylu: „nie da się”, „pewnych spraw się nie przeskoczy”, albo „procedury nie pozwalają”.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką