Logo Radio Łódź

Warszawski agent (felieton z 07.03.2014)

Do tej pory myślałem, że kierownictwo łódzkiego magistratu i służby prezydenta Łodzi są mistrzami w tworzeniu problemów tam gdzie ich nie ma. Ot! Jedna wypowiedź pani prezydent Hanny Zdanowskiej, jedna wpadka któregoś z dyrektorów i już rodzi się kryzys medialny. Byłem w błędzie. Ostatnio okazało się, że władze Łodzi potrafią nawet porażkę przekuć w sukces. Bo odejście ze stanowiska wiceprezydenta Radosława Stępnia przy chłodnej, politycznej kalkulacji musi być odczytane jako porażka, choć została ona podana w całkiem znośnym opakowaniu.

Radosław Stępień nawet przez część opozycji jest uznawany za fachowca i jednego z lepszych zastępców spośród tych, których miała Hanna Zdanowska. Wystarczy wspomnieć radnego PiS Marka Michalika, który bez problemu, w wywiadzie dla Radia Łódź przyznaje, że Radosław Stępień rzeczywiście znał się na swojej pracy. A kiedy popytać nieoficjalnie, przy wyłączonym mikrofonie to podobne opinie da się usłyszeć nawet z ust polityków SLD. Trzeba przyznać, że po stażu w ministerstwie infrastruktury Radosław Stępień na budowlance znał się jak mało kto, a procesy inwestycyjne miał w jednym palcu. Dlatego ekipie prezydent Hanny Zdanowskiej pewnie trudno było przełknąć gorzką pigułkę i ogłosić światu, że wiceprezydent odchodzi, bo znalazł lepszą posadę w Warszawie. Z pewnością też za lepsze pieniądze. Trzeba było wywołać wrażenie, że to tak naprawdę awans i że Łódź niemalże wysyła do stolicy swojego agenta, który zadba o prawidłowy przepływ pieniędzy do miasta z Banku Gospodarstwa Krajowego. Oczywiście to nonsens, bo o tym przepływie decyduje rząd, a nie wiceprezes banku, z politycznego nadania. Trudno sobie wyobrazić, że Radosław Stępień będzie bardziej lojalny wobec swojego miasta niż wobec swojego żywiciela. Ale ta historia, choć grubymi nićmi szyta miała ręce i nogi. Wystarczyło tylko wypuścić wcześniej informację o tym, że wiceprezydent odchodzi i czekać. A później tłumaczyć jakie to ważne mieć swojego człowieka w Warszawie.

Inna sprawa, że za sukces władz miasta trzeba uznać również to, że tak naprawdę wszyscy cieszą się z odejścia Radosława Stępnia – środowisko kierowców (bo był za bardzo rowerowy), środowisko rowerzystów (bo nie chciał słuchać jego złotych rad), polityczni przeciwnicy (bo konkurenci tracą mocną figurę), ale także i zwolennicy (bo na drodze do kariery nie stanie już dobry fachowiec). W zasadzie można by się zastanowić jak to się stało, że po 2 latach ktoś ma tak złą opinię. To proste. Od dłuższego czasu Hanna Zdanowska i Radosław Stępień bawili się w złego i dobrego policjanta. Łodzianie na pewno to zauważyli. O wszystkich nie najmilszych decyzjach, porażkach i klęskach informował mieszkańców właśnie wiceprezydent Stępień. O sukcesach (nawet tych związanych z infrastrukturą) już tylko prezydent Zdanowska. Nic więc dziwnego – nikt przecież nie lubi posłańca przynoszącego złe wiadomości. Cud, że nikomu do tej pory nie przyszło do głowy strzelać.

Zatem odwrócenie niezręcznej sytuacji na korzyść się udało. Wystarczyło tylko tego nie popsuć – na przykład nominując na następcę odchodzącego wiceprezydenta kogoś kto by się nie spodobał. To by było zbyt ryzykowne tuż przed wyborami. Dlaczego zatem nie powoływać nikogo? Miasto się przecież do wyborów nie rozleci, a korzyści dla partii władzy - niezaprzeczalne.

Maciej Trojanowski

Z przymrożeniem oka o łódzkiej polityce.

Z przymrożeniem oka o łódzkiej polityce.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką