Logo Radio Łódź

Jak student (felieton z 06.02.15)

Każdy, kto studiował, doskonale zna ten schemat. Ostatni rok na uczelni, praca magisterska leży odłogiem, a w głowie wszystko, tylko nie to, żeby zabrać się za pisanie. Spotkania ze znajomymi, jakieś pilne sprawy, które nagle trzeba załatwić, od dawna odkładane „na później” zajęcia nagle stają się priorytetowe. I dobry humor. Student, który nie może zabrać się za pisanie, do ostatniej chwili wierzy, że jeszcze mu się uda, że przecież nie będzie problemem napisanie pracy w dwa tygodnie, w tydzień, w trzy dni, w 24 godziny. Aż w końcu siada przed biurkiem i nagle okazuję się, że jednak czasu jest bardzo mało i w zasadzie to trzeba brać się nie za pracę, ale za pisanie podania o przesunięcie terminu obrony.

(Fot. Łukasz Czuku/archiwum Radia Łódź)

 

Ci, którzy rządzą teraz Łodzią bez wątpienia studiowali. Jak jeden mąż. I to podejrzewam, że mają na koncie po kilka fakultetów, bo schemat odkładania na później opanowali do perfekcji. Od dawna przecież, kto choć trochę interesuje się życiem miasta, ma prawo przypuszczać, że z budową dworca Łódź Fabryczna się nie wyrobimy. Inwestycja musi się skończyć jeszcze w tym roku, bo inaczej mogą być spore problemy z rozliczeniem pieniędzy z Unii Europejskiej. Tymczasem wykonawca nie przejął jeszcze całego terenu budowy i nawet nie zaczął budować kluczowych dróg, którymi łodzianie do dworca mają dojeżdżać. I co w takiej sytuacji słyszymy od władz miasta? Spokojnie, zdążymy – przyciśniemy budowlańców, zepniemy się w sobie i jak wiosną zaczniemy te drogi budować, to wszystko się uda. Termin w kontrakcie mamy przecież wyznaczony, a skoro jest wyznaczony to z pewnością będzie dotrzymany. Kto wie? Być może na początku nawet urzędnicy i Zarząd Dróg i Transportu tak naprawdę przekonywali samych siebie, że tak będzie. Być może nawet wierzyli w swoje zapewnienia i naprawdę uważali, że wszystko się uda. Jak student, który przecież autentycznie wierzy w to, że skoro ma już kwerendę i schemat pracy, to teraz tylko trzeba sklecić kilka okrągłych zdań i wszystko pójdzie jak z płatka. Jednak teraz wątpię, żeby tak było. Ktoś już musiał przecież usiąść do tego biurka i zdać sobie sprawę jak sytuacja wygląda.

Szansa na to, że miasto nie straci dofinansowania z Unii Europejskiej jeszcze jest. Komisja Europejska ma prawo przecież przedłużyć okres rozliczenia w wyjątkowych okolicznościach, na prośbę inwestora. Trzeba tylko do niej o to wystąpić i mocno trzymać kciuki. Bardzo mocno trzymać kciuki – tak samo jak student, który składa podanie do dziekanatu o przesunięcie terminu obrony, wymyślając przy tym kilkadziesiąt argumentów dlaczego akurat jego sytuacja jest szczególna i dlaczego dziekan powinien się nad nią pochylić. Jestem zatem przekonany, że władze Łodzi od dawna już piszą nie pracę, ale właśnie takie podanie. Mają tylko jeden problem – wciąż nie mogą się publicznie przyznać do tego, że się nie wyrobią.

Maciej Trojanowski

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką