Logo Radio Łódź

Blog audycji: Felieton

W końcu coś nie wyszło (felieton z 05.09.2014)
Wczoraj, wczesnym popołudniem w Łodzi można było usłyszeć głośne „ufff”. Jakby z kotłów schodziło powietrze, albo ktoś z lokomotywy parę spuszczał. To opozycja. Odetchnęła, bo od jakiegoś czasu czekała na spektakularną porażkę władz miasta. I w końcu! Jest nadzieja! Budowa dworca może się opóźnić! Łódź może stracić ponad 250 milionów z Unii Europejskiej. „Hura, hura, nasze notowania w końcu wzrosną”. Ale zaraz po wielkim „ufff” można było usłyszeć nieznośny szmer, jakby ktoś czegoś szukał, albo gdzieś szperał. To z kolei urzędnicy prezydenta miasta szukali sposobu na przekonanie opinii publicznej, że w sumie to się nic nie stało.
 
Pozdrawiam! (felieton z 29.08.2014)
Mam wrażenie, że ktoś zrobił sobie po prostu z łodzian jakiś ponury żart. Albo próbuje ustalić granice tolerancji mieszkańców miasta na absurd. Inaczej po prostu nie mogę zrozumieć hasła reklamowego, które w ramach kampanii Łódź Pozdrawia zostało wybrane spośród setek propozycji wymyślonych przez mieszkańców miasta. Komisja konkursowa pewnie jest z siebie zadowolona. Szkoda, że prawdopodobnie tylko ona.
 
Neon wyższej wagi (felieton z 22.08.14)
Całe szczęście sezon ogórkowy w Łodzi się skończył! Koniec z rozmowami o niczym, koniec z czytaniem o nikogo nie interesujących sprawach, koniec z malkontenctwem. W końcu mieszkańcy mogą zająć się sprawami poważnymi, które bulwersują, poruszają do żywego i stanowią o tożsamości miasta.
 
Zróbmy zrzutę! (felieton z 11.07.2014)
Koniec Atlas Areny – wieszczą łamy łódzkiej prasy. W sierpniu już jej nie będzie. Będzie inna arena, albo według pesymistów po prostu Arena. Dumna, choć goła - bez tynku na elewacji, z problemami finansowymi, ale jasno święcąca na ogólnopolskim rynku imprez sportowych i kulturalnych. W rzeczywistości żaden tam koniec, tylko po prostu zmiana nazwy. Po 5 latach wygasła umowa z dotychczasowym sponsorem i trzeba poszukać nowego. Chętnych podobno wielu, ale wszystko owiane jest tajemnicą.
 
Rykoszet (felieton z 27.06.2014)
No to się zaczęło. Decyzja inwestora o wycofaniu się z budowy Bramy Miasta wepchnęła w ręce łódzkich polityków kolejny oręż, którym mogą się do woli i bez pardonu okładać, aż do utraty tchu. Ile miasto na tym straci? Jakie konsekwencje dla Nowego Centrum Miasta będzie miał brak flagowej inwestycji? To na razie nieważne. Na razie trzeba znaleźć winnego i podać łodzianom jego głowę na tacy. Niestety. Przy tej okazji obrywa się również rykoszetem budżetowi obywatelskiemu, który nagle, nie wiadomo dlaczego ma stanąć pod znakiem zapytania. Ale od początku.
 
Sztuczne zęby opozycji (felieton z 20.06.2014)
Prezydent Hanna Zdanowska dostała w kość. Nie dość, że nie otrzymała absolutorium za 2013 rok, to jeszcze radni obniżyli jej pensję. Przegrana na całej linii. Łodzianie, którzy czytali doniesienia, albo słuchali relacji z ostatniej sesji Rady Miejskiej mogli odnieść wrażenie, że obóz Platformy Obywatelskiej rządzący miastem, na kilka miesięcy przed wyborami jest w odwrocie, a triumfuje opozycja. Jednak czy rzeczywiście?
 
Estetyczny walec (felieton z 06.06.2014)
No i trafiła kosa na kamień. Gorący zwolennik estetycznego walca, którzy ostatnio rozjeżdża Łódź kasując wszystkie budy, kioski i stragany stojące przy ulicach, na własnej skórze poczuł co znaczy stracić swój ulubiony sklep. Jedna decyzja urzędników doprowadziła mnie najpierw do wściekłości, później do rozczarowania, aż na końcu do smutnej refleksji.
 
Opozycja gra do jednej bramki (felieton z 30.05.2014)
Porobiło się strasznie. Popłoch i niedowierzanie. Opozycja się spięła i padł na nią blady strach. A wszystko przez wybory europejskie, które wiele powiedziały o nastrojach politycznych łodzian. I można zaklinać rzeczywistość, można mówić, że to przecież nic nie znaczy, że jesienią będzie inaczej, że to zupełnie coś innego. Ale fakt jest faktem – wszystko wskazuje na to, że łódzką scenę polityczną zdominowały jedynie dwie partie – rządząca PO i przyczajony, zupełnie niewidoczny, bez konkretnych pomysłów PiS.
 
Pierogi dla głupków (felieton z 16.05.2014)
Kiedy wziąłem do ręki kalendarz i zrobiłem sobie listę ważnych wydarzeń na najbliższe tygodnie wpisałem wszystko – łącznie z wydarzeniami na które nie zamierzam się wybrać. Na kartkach zaznaczyłem daty imprez na Piotrkowskiej, urodzin Manufaktury na które generalnie nie chodzę, a nawet datę urodzin kolegi z podstawówki, z którym nie widziałem się od co najmniej 5 lat. Dopiero po jakimś czasie przypomniało mi się, że w przyszłym tygodniu są wybory. I w sumie nic dziwnego. W tym roku politycy nie tylko mi o nich nie przypomnieli, ale też bardzo postarali się, żebym całkiem o nich zapomniał. Widać jedyne co potrafią to biadolić na niedojrzałość społeczeństwa i niską frekwencję.
 
Test cynizmu (felieton z 09.05.2014)
Człowiek chciał się przyczepić. Raz coś się spodobało, wywołało uśmiech na jego twarzy i pozytywną reakcję. Ale nie! Coś podpowiadało, że trzeba poszukać dziury w całym, że nie może być tak różowo. Nie udało się. Dziury nie było, a pomysł wydawał się całkiem sensowny. No ale od czego są internauci i zastępy niezawodnych komentatorów internetowych, którzy każdy, nawet najbardziej sensowny pomysł potrafią sprowadzić do parteru, do samego dna przebijając się przez grubą warstwę mułu.
Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką